W okolicach Wszystkich Świętych na horyzoncie naszych wędrówek pojawiają się cmentarze. W ciągu roku rzadziej je odwiedzamy. Teraz zaczynamy dostrzegać ich istnienie - znak w przestrzeni, że kończy się życie, że nasze życie też się kiedyś skończy. Myśli kierujemy w stronę rzeczy ostatecznych, wspominamy tych, którzy odeszli.
Rok 2020 jest szczególny. Z uwagi na pandemię wywołaną przez wirus SARS - COVID-19 myśli o naszej śmiertelności pojawiają się znacznie częściej niż kiedyś. Martwimy się o to, czy nie zachorujemy, czy kogoś nie zarazimy, martwimy się, czy nie umrze ktoś z osób, które kochamy, martwimy się o starszych członków rodziny. Lęk towarzyszy nam cały czas, z mniejszą lub większą intensywnością. Każdego dnia otrzymujemy także dane o śmierci - o tym, ilu ludzi odeszło z powodu zakażenia wirusem. Okazało się, że cały nasz współczesny świat jest śmiertelny - może się skończyć nagle, choćbyśmy nie wiem jak temu zaprzeczali. Niestety, świadomość końca życia nie sprawiła bynajmniej, że ludzie stali się dla siebie lepsi, że społeczeństwo jako jeden organizm stało się solidarne z najsłabszymi jego członkami.
Od marca docierają do nas wiadomości o kolejnych śmierciach - najpierw przerażały nas dane, systematyczny wzrost zakażeń i ofiar, potem się do nich przyzwyczailiśmy - stały się elementem codziennych wiadomości. A za każdym "przypadkiem" stoi dramat rodziny - dramat niemożności pożegnania się z odchodzącym, niewypowiedzianych słów, niewykonanych gestów. Przekonania, że mamy na to czas, już dłużej nie można dzielić. Otóż nie mamy czasu.
Młodzi zaprzeczają swojej śmiertelności, negują sens ograniczeń, które prowadzić miały do względnej kontroli nad rozprzestrzenianiem się wirusa. Mnożyły się teorie spiskowe, które dzięki powszechnemu dostępowi do internetu i temu, że każdy może powielać wyznawane teorie, znajdują wielu zwolenników. Przywilej młodości, by zaprzeczać swojej śmiertelności trudno zrozumieć, kiedy się weźmie pod uwagę śmiertelne (to nie przesadny przymiotnik) niebezpieczeństwo, jakie nieobjawowy nosiciel wirusa może stanowić dla swojej Babci, dziadka, starszego sąsiada. Warto to młodym uświadamiać.
Listopadowy czas to czas zamyśleń. Zwykle w tym okresie proponowałam Państwu wędrówkę do naszych zmarłych - na początku miesiąca, najczęściej w sobotnie lub niedzielne popołudnie odwiedzaliśmy cmentarze trzech wyznań, znajdujące się w Kcyni: rzymskokatolicki (tzw. "stary" cmentarz, cmentarz ewangelicki i cmentarz żydowski). W tym roku spaceru "jesteśmy, dopóki pamiętacie" nie będzie. Będą zamiast tego inne formy uczczenia tego wyjątkowego czasu - gdy doceniamy pamięć - ten niezwykły dar, który pozwala nam przywoływać naszych bliskich, rozmawiać o nich, wspominać. Za każdym razem zachęcam do rozmów z dziećmi na ten temat do opowiadania im o tych, którzy spoczywają na cmentarzu. Jacy byli? co lubili? jak ich zapamiętaliśmy?
Zapraszam do śledzenia strony www oraz naszego profilu na Facebooku - pojawią się tam nowe materiały, tematycznie związane z przeżywanym czasem.
tekst: Justyna Makarewicz
zdjęcie wykorzystane na okładce pochodzi z archiwum rodziny Dykier i Kosznik