14 - 03 - 2026
Pan Heniu - wspomnienie

Witam panią ambasador! Ten ujmujący uśmiech i cmoknięcie w dłoń. Spotkania z panem Heniem Wesołowskim, bo inaczej nie umiałam o nim myśleć, należały do jasnych punktów dnia. Zawsze. Pan Henio. 

Chwila rozmowy, najczęściej w piątkowy poranek, gdy samochodem (!) przyjeżdżał po zakupy. Całkiem niedawno z żalem zrezygnował z prowadzenia auta. Lubił to. Nie rozumiał młodych, tej szybkości ich aut, tego pędu. 

W rozmowie tyle wątków. To była najczęściej chwila, taki błysk, ale nie dało się nie przystanąć. Zwykle udało nam się zahaczyć o kilka tematów. Nie wiem, jak to robił, ale w gestach i słowach czuć było tą serdeczność i sympatię. Opowiadał o rodzinie, o troskach - o zdrowiu, najczęściej Żony. Kochana, oby jak najdłużej Pan Bóg dał razem .... zwierzał się. Był dla mnie osobiście człowiekiem z innego świata - ujmujący, szarmancki. Zawsze miał czas i zawsze pamiętał. I przekazywał, jak razem z żoną śledzą informacje o archiwum, jak są dumni, jak się cieszą z moich odwiedzin. 

Spotkania w Ich domu. Kilka razy do roku, zazwyczaj przy okazji Świąt. Przynosiłam Im - pani Jance i panu Heniowi - kalendarz Dźwiękowego Archiwum Kcyni, przy okazji, najczęściej na gorąco, rejestrując kolejne wspomnienia. Wierszyki z dzieciństwa, opowieści o członkach Chóru "Echo", o zabawach, o tym świecie, który odchodzi i tym, który nadchodzi, a który trudno zrozumieć. Często także pan Henio przemycał swoje zdanie o współczesnej muzyce - Kochana kiedyś to miało melodię, słowa, a teraz? pytał retorycznie. 

Serdeczność, taka rycerskość pana Henia wobec kobiet, tak rzadko spotykana współcześnie. Oj Kochana - zasada jest jedna - marynarki ja nie zdejmę na uroczystości od początku do końca. Garnitur trzeba mieć, szacunek musi być - opowiadał  w niepublikowanej jeszcze rozmowie, którą zarejestrowaliśmy 19 grudnia ubiegłego roku. Był był dla mnie człowiekiem z poprzedniej epoki. Zawsze gentleman -zapamiętam to podawanie płaszcza, gdy zbierałam się do wyjścia. A w domu państwa Wesołowskich serdeczna rozmowa. Zawsze podkreślał, jak dumni są z wnuków i ich osiągnięć. Za rzadko się spotykaliśmy. Zawsze coś: jak nie obowiązki, to niecierpiące zwłoki sprawy. Życie nie czeka. 

Dlatego tak wielki smutek, że nie dokończymy naszej grudniowej rozmowy. Miałam znów odwiedzić dom przy Okrężnej. Spoczywaj w pokoju panie Heniu. 

Justyna Makarewicz/Dźwiękowe Archiwum Kcyni

W dziale Nagrania znajdziecie fragmenty wspomnień pana Henryka Wesołowskiego. 

Wspomnienia innych osób: 

Pan Kazimierz Horka:
Z Heniem Wesołowskim łączy mnie wiele wspomnień, szczególnie z pierwszej połowy lat sześćdziesiątych. Jednym autobusem dojeżdżaliśmy do pracy w Szubinie. On do POM-u, ją do prezydium PRN. On z Kcyni, ja z Turzyna.
Spotykaliśmy się u Jacka Depty (czapnika) na koleżeńskich spotkaniach, najczęściej z Kaziem Paszkiewiczem, Ludwikiem Paszkiewiczem, Marczakiem. Bawiliśmy się w grę w brydża. Ta znajomość spowodowała, że ci koledzy jako chórzyści chóru ECHO zorganizowali wyjazd autokarem do Bydgoszczy, aby ceremonię mojego ślubu uświetnić odśpiewaniem 2 lub 3 okazjonalnych pieśni.
Heniu na zawsze pozostanie w mojej pamięci -
Kazimierz Horka
Poprzednia
Powrót do listy aktualności
Następna