8. kwietnia 2024 r. minęła 8. rocznica śmierci prof. Witolda Jurczyka (1931-2016), wybitnego anestezjologa, nauczyciela wielu pokoleń lekarzy. Z tej okazji w naszych mediach społecznościowych przypominam materiały na temat życia i dorobku Profesora Jurczyka. Na stronie www przedrukowuję artykuł z 19.12.2013 r., zamieszczony na archiwalnej stronie www.
Justyna Makarewicz/DAK
W podziękowaniu za uratowanie życia
W Kcyni jest ulica Emila Jurczyka, która przy wschodnim rogu Rynku odbija od ulicy Dworcowej w kierunku północnym. Nazwa tej ulicy została nadana na cześć dyrektora szkoły, który do 1939 roku i od 1945 tam pracował. Jego syn, prof. dr Witold Jurczyk jest honorowym obywatelem miasta Kcynia i mieszka (obecnie 2013) w Poznaniu. Na stronie internetowej Kcyni zamieszczono jego życiorys oraz wyczerpująco zostały przedstawione jego zasługi.
W roku 2000 poznałem prof. Witolda Jurczyka osobiście podczas wizyty w Instytucie Zachodnim. Słyszał o moich wizytach w Polsce i chciał wiedzieć, czy jestem synem Hermanna von Bülow z Żurawi i wspomniał, że pochodzi z Kcyni i jest synem byłego polskiego dyrektora szkoły.
Potem opowiedział mi następującą historię:
„Gdy w 1939 roku wybuchła wojna, jego ojciec uciekł do Warszawy, żeby umknąć z obszaru działań wojennych. W listopadzie 1939 roku wrócił potajemnie i zapukał późnym wieczorem do okna mego ojca (Hermanna von Bülow) w Żurawi. Ufał mu i zapytał go, czy sądzi, że może znowu pokazać się w Kcyni. Mój ojciec powiedział, że on najwidoczniej źle ocenia obecną sytuację. W żadym nie powinien pokazywać się w Kcyni, ponieważ członkowie polskiej inteligencji są natychmiast aresztowani. Następnie mój ojciec zapytał, czy Jurczyk nie ma przypadkiem krewnych w okolicy. Gdy powiedział, że ma krewnych w Mieścisku, 35 km na zachód od Janowca Wlkp. (Janowitz), mój ojciec kazał zaprzęgnąć wóz, by odwieźć pana Emila Jurczyka. Stamtąd udał się na Górny Śląsk, gdzie „Jurczyków” nie mógłby zostać odnaleziony.“
Prof. Witold Jurczyk twierdzi, że mój ojciec uratował w ten sposób życie jego ojca. Wielokrotnie okazywał mi swą wdzięczność i 10 kwietnia 2003 roku był przy moim wówczas 98-letnim ojcu w Monachium, by mu osobiście za to podziękować. Byłem obecny podczas tej wizyty.
Na zdjęciu: Hermann von Bülow (z lewej) i Witold Jurczyk (z prawej). Spotkanie 10.04.2003 r.
Kilka tygodni przed tym spotkaniem korespondowali ze sobą. Po śmierci mego ojca (1.10.2003), przy grobie rodzinnym rodziny von Bülow, na byłym ewangelickim cmentarzu w Kcyni została sfinansowana przez Witolda Jurczyka dodatkowa tablica na tym grobie ku pamięci mojego ojca.
Na zdjęciu: tablica na grobowcu rodziny von Bülow. Fot. Justyna Makarewicz (zdjęcie z maja 2022 r.)
Mój ojciec nigdy nam o tym nie opowiadał [tzn. o uratowaniu życia Emilowi Jurczykowi - dopisek JM].
Tekst i zdjęcia: Bernd von Bülow
Tłum.: I. Błaszczyk
Pan prof. Witold Jurczyk nadesłał nam kopię listu, jaki otrzymał od Hermanna von Bülow w 2001 roku, potwierdzającego informację o tym, że Herman von Bülow ostrzegł Emila Jurczyka, pomógł mu w ucieczce i tym samym przyczynił się do uratowania mu życia. Emil Jurczyk znał dobrze rodzinę von Bülow, gdyż przed wojną, gdy dzieci były kształcone w systemie domowym, przez guwernantkę, do jego obowiązków należało weryfikowanie poziomu kształcenia dzieci i przeprowadzanie raz do roku egzaminu sprawdzającego ich wiedzę.
W liście padają znamienne słowa: "Jest to dla mnie znak, że żyłem porządnie, jak się należy (...)" Poniżej list, pochodzący z archiwum prywatnego prof. Witolda Jurczyka (kliknij w miniaturę, by powiększyć).

