01 - 09 - 2022
Wybuch II wojny światowej. Dzień, który zmienił wszystko.
Doświadczenie graniczne, po którym nic nie było takie samo - dzieci przestawały być dziećmi, rodzice mieli nowe zmartwienia, rodziny rozdzielone, bez informacji, co się dzieje z powołanymi do wojska synami, ojcami, braćmi.
Niepewność, ciągła niepewność. Choć tutaj, na ziemi kcyńskiej i w okolicy, pewnie więcej widziano niż w innych częściach kraju. Wyjazdy miejscowych Niemców do Gdańska, na tajemnicze zebrania.Zgrupowania młodzieży niemieckiej u hrabiego Treskov von Rosen, w Grocholinie. Dziewczęta w jednakowych strojach, w charakterystycznym geście unoszące dłoń. Transporty broni, które przychodziły ukryte w skrzyniach opisanych jako proszek "Persil".
Najpierw ucieczka w pierwszych dniach (gdzie uciekać? w którą stronę?) potem powrót do Kcyni, za kilka miesięcy wysiedlenie.
Niemcy w grudniu 1939 r. zmusili mieszkańców tych ziem do opuszczenia swoich domów, gospodarstw. Wywieźli pociągami w stronę Generalnej Guberni, gdzie dokładnie trafią, nie wiedzieli.
Niemcy mścili się za powstanie wielkopolskie, mieli przygotowane listy osób do zatrzymania. Trzeba było ukrywać polskie książki, sztandary, przedmioty należące do Towarzystwa Powstańców i Wojaków.
Przewaga mieszkańców miast takich jak Kcynia, które leżały stosunkowo blisko granicy polegała na tym, że Niemcy żyli na tym terenie od dawna - znali się nawzajem, mieli kontakty, także towarzyskie. Dorośli Polacy byli uczniami pruskich szkół: znali język niemiecki. To czasem mogło pomóc. I ta wiedza pomagała, także wtedy, na wysiedleniu do GG.
Były takie miejsca, gdzie wybuch wojny był pretekstem do wzięcia odwetu: za to, że ktoś miał ładniejsze krowy, za to, co powiedział w czasie wiejskiego zebrania...
Przykładów upokorzeń można, by podawać wiele. Dawni sąsiedzi okazywali się nowymi wrogami.
Wspomnienia z pierwszych dni września bardzo często wracają w rozmowach ze starszymi mieszkańcami. Publikuję je w Dźwiękowe Archiwum Kcyni, teraz każdy może je sobie odtworzyć. W słowach moich rozmówców słychać napięcie, powrót do tych wspomnień, także po latach, jest bolesny.
Coraz mniej osób, które mają swoje wojenne wspomnienia. Odchodzą po cichu, zabierając ze sobą to, co pamiętali.
Trzeba się spieszyć i o wojnę pytać.
Justyna Makarewicz/Dźwiękowe Archiwum Kcyni
Zdjęcie na okładce: Niemcy w Kcyni. Z archiwum Zbigniewa Prusaka