22 - 10 - 2021
Lokacja miasta w Kcyni - prof. Tomasz Jurek (cz. III)

Publikuję trzecią część artykułu, przygotowanego w 2012 r. przez prof. Tomasza Jurka z Instytutu Historii PAN w Poznaniu na konferencję naukową "Kcynia i ziemia kcyńska", organizowaną przez dr. Marka Górnego, profesora z Uniwersytetu Wrocławskiego. 

Autor wyraził zgodę na zamieszczenie artykułu na stronie Dźwiękowego Archiwum Kcyni. Z pierwszą częścią mogą się Państwo zapoznać tutaj (kliknij), natomiast druga jest dostępna tutaj (kliknij)

Tomasz Jurek (Instytut Historii PAN w Poznaniu)

Lokacja Kcyni (cz. III)

Lokacja Kcyni mieściła się w ramach szerszego zjawiska, jaką była trzynastowieczna przebudowa stosunków społecznych i ekonomicznych. Nie ulega wątpliwości, że przebudowa ta miała charakter planowy. Książęta, a ich śladem, na miarę swych możliwości, także biskupi, klasztory i wielcy panowie świeccy, wykorzystywali osadnictwo na prawie niemieckim jako narzędzie modernizacji stosunków społecznych, usprawnienia zarządu terytorialnego, intensyfikacji gospodarki i pomnożenia własnych dochodów[78]. Zwłaszcza miasta pełniły w tych planach istotne funkcje. Dla okolicznych wsi stanowić miały ośrodki porządkujące lokalny rynek, dostarczające wyrobów rzemieślniczych i organizujących wymianę handlową. Regularnie odbywane targi tygodniowe oraz roczne (jarmarki) zapewniały stały kontakt miasta z zapleczem wiejskim. Miasto przewidziane więc było jako centrum, wokół którego winno się następnie rozwinąć osadnictwo wiejskie (stąd też mieszczanie zostawali sołtysami w okolicznych wsiach). Miasta stawały się wobec tego nowymi centrami władzy, zastępującymi dawne grody (tradycyjny system kasztelański uległ szybkiemu rozkładowi). Miasta wreszcie służyły umacnianiu i zabezpieczaniu panowania na danym terenie, zarówno jako umocniony punkt obronny, jak i poprzez sam fakt osadzenia swoich ludzi na danym terenie. W Wielkopolsce lokacje miejskie upowszechniły się w połowie XIII w. Wtedy lokowano zarówno główne ośrodki ziemi (Gniezno 1239, Poznań 1253, Kalisz 1261), jak też mniejsze – Międzyrzecz, Kostrzyn, Śrem, Pyzdry, Krzywiń, Kłecko, Pobiedziska i inne, coraz liczniejsze. Ta pierwsza fala lokacji była głównie dziełem książąt. W swych planach uwzględniali oni z pewnością różne racje, zarówno ekonomiczne, jak strategiczne. W tym kontekście spojrzeć trzeba także na lokację Kcyni. Leżała ona na północnych rubieżach Wielkopolski, gdzie dotąd jeszcze prąd kolonizacyjny nie docierał. Kcynia miała być pierwszym miastem w tej części Wielkopolski. Książę Bolesław Pobożny niedawno (1257) objął rządy w dzielnicy poznańskiej (po śmierci swego brata Przemysła I, jako opiekun bratanka Przemysła II) i zjednoczył pod swą władzą całą Wielkopolskę[79]. Podstawową troską było zabezpieczenie integralności ziemi, zagrożonej z różnych stron. Jednym z najbardziej drażliwych odcinków były ziemie zanoteckie, zwłaszcza Nakło. W świeżej pamięci miano walki, jaki przyszło toczyć o ten gród księciu Przemysłowi (zakończone w 1256 r. pokojem zawartym właśnie w Kcyni). Nakło było strategicznym kluczem do Wielkopolski od strony północnej. Jego posiadanie otwierało drogę w głąb władztwa wielkopolskich książąt – następne bowiem poważniejsze punkty oporu tworzyć mogły dopiero grody w Łeknie i Żninie (oba oddane już od dawna w ręce kościelne – Żnin był arcybiskupi, a Łekno należało do cystersów). Jeżeli chciano zablokować ten kierunek ewentualnego ataku, Kcynia stanowiła do tego doskonały punkt. To tu bowiem właśnie droga idąca od strony Nakła wychodziła z nadnoteckich lasów i tu rozgałęziała się ku Poznaniowi (przez Wągrowiec) i Gnieznu (przez Żnin)[80]. Był to zatem ostatni punkt, w którym dogodnie można było blokować obydwa te szlaki. Posadowione tu miasto pomyślane zostało zatem najpewniej jako swego rodzaju bastion, mający chronić Wielkopolskę na wypadek ponownej utraty Nakła.

Choć względy polityczne i strategiczne miały, jak się zdaje, znaczenie podstawowe, nie należy niedoceniać także rachub ekonomicznych. Puszcza nadnotecka stanowiła wymarzony obiekt kolonizacji. Plany jej zasiedlania snuł już ojciec księcia Bolesława, Władysław Odonic (zm. 1239), hojną rękę czyniący nadania dla klasztorów (zwłaszcza śląskiego Lubiąża), w nadziei, że mnisi sprowadzą tłumy osadników. Z krojonych na wielką skalę zamiarów niewiele wyszło[81], wiemy jednak, że cystersi z Łekna osadzili w Panigrodzu pewnego Herdegena i „jego towarzyszy Niemców” (1233). Być może nosili się nawet z zamiarem rozwinięcia tej osady w miasto, skoro potem starali się o urządzenie tam targu[82]. Kiedyś Odonic gotów był oddać wszystko cystersom, byleby zasiedlili lasy. Po upływie kilkudziesięciu lat warunki się zmieniły. Książęta nauczyli się, by nie wypuszczać z rąk korzyści, jakie przynosiła kolonizacja. Lokacja Kcyni mogła być odpowiedzią na postępy cysterskich inicjatyw w okolicy. Miasto, które stać się winno centrum całego osadnictwa wiejskiego, miało pozostać książęce.

Kcynia pomyślana została jako ważny ośrodek w północno-wschodniej Wielkopolsce. Przez kilkadziesiąt lat była jedynym miastem w tym rejonie. A jednak nie udało się jej chyba szerzej rozkwitnąć. Niewiele wiemy o losach miasta i o warunkach rozwoju w tych stronach w wieku XIII. Potem okoliczności stawały się coraz mniej sprzyjające. Powstawać zaczęły kolejne miasta. Jeszcze w XIII w. lokowane zostały arcybiskupi Żnin (1263-1284), monarsze Nakło i prywatne Rynarzewo (oba 1299), potem zaś dochodziły coraz to nowe: Smogulec (1335), Szubin (1361-1370), Łabiszyn (1369), Margonin (1402), Żoń (1427), Chodzież (1434), Srebrna Górka (1436-1458), Czeszewo (XV w.), nieco bardziej na południe Łekno (1370) i Wągrowiec (1381), na północ zaś Wyrzysk (XV w.)[1]. Powstające w coraz mniej kontrolowany sposób kolejne miasta wyrastały zbyt gęsto i wzajemnie dławiły swój rozwój. Wszystkie zostawały ośrodkami ściśle lokalnymi (przeważnie obsługującymi klucz dóbr klasztornych bądź szlacheckich), żadne nie miało szansy wybić się w szerszej skali. Nawet królewskie Nakło, ważny ośrodek zarządu administracyjnego, długo wegetowało na pograniczu miejskiego i wiejskiego statusu. Mimo dokonanej lokacji (1299), w dokumentach z następnych dziesięcioleci mowa jest stale wyłącznie o „grodzie” (castrum), jakby miasta w ogóle nie było. Tak samo wyrażają się kronikarze opisujący zdobycie Nakła przez Krzyżaków w 1330 r. Skarga polska przedłożona przed sąd papieski (1339) mówi o Nakle niepewnie jako „miejscu czyli mieście”, a jeden z naocznych świadków zdarzenia opowiada o spaleniu „wsi” (villa)[2]. Miejska ranga tego ośrodka była chyba zatem długo wątpliwa. Przypuszczać można, że podobnie wyglądały inne okoliczne miasteczka. W XIV w. nastąpiły też niekorzystne przesunięcia szlaków handlowych; początki tego procesu sięgały zresztą chyba stulecia poprzedniego. W związku z umocnieniem się państwa krzyżackiego w Prusach coraz większego znaczenia nabierała oś wiślana, przy której znajdowały się, jako węzły, Gdańsk i Toruń. Te zjawiska w skali makro pociągały za sobą przemiany na szczeblu lokalnym. Z Wielkopolski ku morzu jeżdżono przeważnie już nie przez Nakło, lecz przez kujawską Bydgoszcz. Kazimierz Wielki lokował tam miasto (1346), które bardzo szybko się rozwijało. W związku z tym przesunięciu uległy szlaki drogowe. Ruch kupiecki szedł z Poznania na Gniezno (gdzie odbijał inny ważny trakt na Toruń), a stąd na Żnin, Szubin, Rynarzewo i Bydgoszcz – omijając w ten sposób Kcynię[1]. Tylko lokalne znaczenie zachowywała droga z Poznania przez Wągrowiec, Kcynię, Nakło do Tucholi i dalej w głąb Pomorza. To pod Tucholą obrabowano w 1415 r. jakichś ludzi z Kcyni, zabierając im w gotówce i towarze 40 grzywien[2]. Przykład ten pokazuje, że kcynianie włączali się jednak – na skalę swych możliwości – w handel ponadlokalny. O żywotności handlu w mieście świadczy proces, jaki w 1426 r. wytoczył władzom miejskim miejscowy pleban, oskarżając je o urządzanie targów nawet w niedziele i inne dni świąteczne[3]. W samym mieście istniała najpewniej infrastruktura handlowa. Potwierdzenie praw miejskich z 1441 r. (powtarzając zapewne zaginiony dokument króla Władysława Jagiełły) wymienia jatki rzeźnicze, ławy szewskie, tkackie, kupieckie oraz kramy śledziowe[4]. O ile nie jest to wyliczenie czysto formularzowe, daje wyobrażenie o miejscowym handlu. Zwróćmy w każdym razie uwagę, że król zastrzegł dla siebie dochody z wymienionych urządzeń – troska ta wskazuje chyba, że dochody owe warte były zachodu. Ten sam dokument przypomina też jednak warunki zawarte w przywileju lokacyjnym z 1262 r., że mieszczanie winni dawać po 1 wiardunku z każdego uprawianego łanu. Miasteczko miało więc przede wszystkim charakter rolniczy, a inne sfery aktywności (rzemiosło czy handel) odgrywały pewnie raczej podrzędną rolę. Warunkom te odpowiada królewskie zwolnienie podatkowe z 1490 r.: po kolejnym pożarze miasta Kazimierz Jagiellończyk zwolnił wtedy kcynian z podatków, z wyjątkiem czynszów z ról[5]. To była, jak widać, najpewniejsza gałąź mieszczańskiej gospodarki. Nie było oczywiście (jak zresztą w większości miast polskich) murów, na Zachodzie uznawanych często za kryterium miejskości danego ośrodka. Powtarzana niekiedy informacja o ich istnieniu w Kcyni polega na nieporozumieniu[6]. Źle o ogólnym stanie miasta i jego zamożności świadczy wspominany już fakt, że kościół parafialny pozostawał wciąż drewniany (choć odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosili także plebani[7] i odległy, monarszy patron). Dobre pojęcie o randze miasta w skali porównawczej daje wymiar poboru piechoty na wyprawę pod Malbork w 1458 r.[8] Każdemu miastu wielkopolskiemu przypisano wtedy stosowny kontyngent piechurów. Kcynia miała ich postawić 6. To niezbyt wiele – przy czym wynik ten można nawet uznać za zawyżony (bowiem uchwalona na szlacheckim sejmiku taksa wydaje się szczególniej obciążać miasta królewskie i kościelne, a łagodzić wymagania wobec miast prywatnych). Tyle samo dać miał Margonin i klasztorny Wągrowiec, Nakło zaledwie 4, z kolei Trzemeszno 8, Kłecko i Ujście po 10, Żnin15, a Poznań aż 60. W świetle tych danych Kcynia jawi się jako miasto małe i ubogie, wprawdzie nie najmniejsze, ale stojące już na pograniczu najniższej w całej hierarchii kategorii miasteczek wysyłających po kilku zaledwie zbrojnych (Łobżenica i Sępolno dawały wspólnie 1 tylko żołnierza).

Kcynia miała jednak pewne atuty. Stała się bowiem stolicą powiatu, okręgu sądowego ukształtowanego na przełomie XIV i XV w. I o tym zadecydował jednak w istocie przypadek. Było to mianowicie jedyne miasto królewskie (aczkolwiek pozbawione zamku) na obszarze Pałuk, od Wełny po Noteć i od Mieściska po Nakło. Kazało to zlokalizować w tym właśnie miejscu zwyczajowe miejsce odbywania sesji sądów królewskich czyli ziemskich, a potem także grodzkich[9]. Powiatowy status wyznaczał w każdym razie rangę Kcyni w Wielkopolsce i stanowił zarazem szansę rozwoju. Roki sądowe regularnie ściągały okoliczną szlachtę, przyjeżdżająca dla rozstrzygania sporów, ale też pewnie dla zasięgnięcia nowin, spotkania towarzyskiego czy dokonania zakupów[10]. Zjazdy te pozwalały zarabiać przede wszystkim karczmarzom, na propinacji i szykowaniu trunków oraz rzemiosłom spożywczym. Z drugiej połowy XVI w. dysponujemy rejestrami podatków królewskich. W 1564 naliczano je od 19 kotłów do produkcji gorzałki, 46 „różnych rzemieślników”, 12 „ich współpracowników” i 2 ludzi „luźnych”, a w 1579 r. – od 60 rzemieślników, 21 piekarek, 6 szynkarek gorzałki, 20 kotłów do produkcji gorzałki, 5 przekupek, 20 komorników, 10 zagrodników, wreszcie osobno od Żydów[11]. Obecność Żydów – którzy pojawili się w mieście już w XV w. – też wiązać należy chyba ze szlacheckimi zjazdami sądowymi. Uboga szlachta potrzebowała stale żydowskiego kredytu. Żydów nie było jednak wówczas wielu. W 1507 r. z okazji koronacji króla Zygmunta Starego zapłacili 3 złote floreny specjalnego podatku[12]. Stawka ta wskazuje, że żyła tu pewnie zaledwie jedna lub dwie rodziny izraelickie. Drugą potencjalną szansę rozwojową dawała miasteczku ranga lokalnej parafii. Obejmowali ją często wybitni ludzie, kanonicy lub pracownicy kancelarii królewskiej[13]. Osoby tej rangi nie rezydowały co prawda na miejscu, ale nawet wyznaczani przez nich do pracy duszpasterskiej wikariusze to ciekawe postacie. Jeden z nich, Maciej z Grochowa, zostawił przepisany przez siebie zbiór kazań, przy nim zaś zachowała się karta z dokonanym inną rękę zapisem starej pieśni Bogurodzica[14]. To najstarszy zapis tej pieśni, uważanej już w XV w. za narodowy hymn. To, że zachował się w rękopisie związanym z Kcynią, jest pewnie czystym przypadkiem – ale sam fakt świadczy dobrze o intelektualnych i twórczych horyzontach środowiska, w którym obracał się kcyński wikariusz. Pozostaje jednak oczywiście pytaniem, czy zwykłym mieszkańcom miasta przychodziło coś z posiadania wśród siebie tak twórczych jednostek? Poziom kleru decydował zarazem o poziomie miejscowej szkoły. Miarą skuteczności edukacyjnej może być frekwencja kcynian na studiach uniwersyteckich. W XV w. widzimy ich w Krakowie ośmiu. Może nieprzypadkowo skupiają się w pewnych okresach: dwóch przypada na lata 1404-1405, aż trzech na lat 1473-1476 (z czego pierwszy osiągnął, jako jedyny spośród studiujących kcynian, stopień bakałarza sztuk wyzwolonych), pozostali zapisali się na uniwersytet w latach 1416, 1461 i 1486.. Wskazane skupienia zdają się wyznaczać okresy działalności szczególnie dbałych i zaangażowanych nauczycieli. Pierwsze z nich wiązać być może wolno z osobą wikariusza Macieja z Grochowa. Po 1486 r. kcynianie znikają z krakowskiej uczelni przynajmniej aż do połowy XVI w.[15]

Wywód nas, podporządkowany rzeczowemu porządkowi sprawy, nie biegł może linią zbyt prostą. Warto więc podsumować raz jeszcze ustalenia. Nic nie wskazuje na istnienie w Kcyni grodu, a jej początki wiązać trzeba z dworem książęcym, zapewne o charakterze myśliwskim. Jego istnienie mamy poświadczone w XIII w., ale kiedy powstał – nie wiadomo. Także kościół Św. Michała i parafia (bardzo rozległa) pochodzą niewątpliwie z czasów sprzed lokacji miasta, ale i w tym przypadku nie sposób wskazać momentu powstania. Nie należy w każdym razie wierzyć w przekazaną przez Długosza informację o kościele Św. Idziego, ufundowanym podobno przez Władysława Hermana (zm. 1102). Miasto założył w 1262 r. książę Bolesław Pobożny, kierowany najpewniej racjami politycznymi i strategicznymi (zabezpieczenie północno-wschodnich kresów swego władztwa), ale pragnący też chyba zapewnić sobie kontrolę nad kolonizacją puszcz nadnoteckich. Inaczej niż w większości innych miast wielkopolskich, lokacja nie oznaczała przesunięcia ośrodka starego osadnictwa. Lokalne warunki terenowe zadecydowały, że miasto budowano w tym samym miejscu, gdzie skupiała się wcześniejsza osada. Mieszczanom dodano jednak spory obszar kilku okolicznych wsi. Miasto nie znalazło jednak korzystnych warunków rozwoju, zwłaszcza w XIV w. Wskutek przesunięcia się szlaków handlowych i zagęszczenia sieci miejskiej nie zdołało się rozwinąć. Pozostało jedynie małym, rolniczym miasteczkiem, jakich wiele było w całej Polsce. To one właśnie decydowały o krajobrazie miejskim naszego kraju.

Koniec części trzeciej

Zdjęcie wykorzystane na okładce: www.kcynia.pl   

Przypisy:

78 Brak wciąż solidnej monografii lokacji miast wielkopolskich, nie znamy nawet dokładnie chronologii tego procesu. Popularny zarys dał Z. Górczak, Najstarsze lokacje.

79 Pogląd na dzieje tego władcy dał ostatnio M. Hlebionek, Bolesław Pobożny i Wielkopolska jego czasów, Kraków 2010.

80 O drogach zob. S. Weymann, Ze studiów nad zagadnieniem dróg w Wielkopolsce od X do XVIII wieku, „Przegląd Zachodni” 1953, nr 6/8, s. 47-48. Nie wykazuje on połączenia Gniezno-Nakło, które musiało jednak istnieć ze względu na strategiczne znaczenie obu punktów od najdawniejszych czasów. Nie ulega wątpliwości, że szlak ten z Gniezna biec musiał na Żnin (gród poświadczony w XII w.), a dalej na Kcynię. Drogę z Kcyni do Żnina wspomina dokument z 1397 r. (KDW VI, nr 359).

81 T. Tyc, Początki kolonizacji, s. 115.

82 KDW I, nr 149 (1233), 521 (zezwolenie książęce na targ z 1283 r.); zob. A. Wędzki, Rozwój sieci miejskiej, s. 136-137.

83 Tamże, s. 133-143. Podawane daty mają przeważnie tylko znaczenie orientacyjne. Lokacja Nakła: KDW II, nr 810.

84 KDW II, nr 833, 919, 1050, 1071; Scriptores rerum Prussicarum, t. I-III, Leipzig 1861-1866, tu t. I, s. 217, t. II, s. 466, t. III, s. 67; Monumenta Poloniae Historica, t. II, Lwów 1872, s. 854; Lites ac res gestae inter Polonos Ordinemque Cruciferorum, wyd. 2, t. I, Poznań 1890, s. 155-156, 190, 359.

85 Zob. S. Weymann, Ze studiów, s. 47-48.

86 KDW VII, nr 762, starosta generalny wielkopolski do wielkiego mistrza sprawie rozbojów drogowych: Insuper scire dignemini, qualiter ad presenciam veniens nostram strennuus Jaroslaus capitaneus Naklensis eciam querulabatur qualiter ibidem quasi in eodem loco de prope Tuchol suis de Kczyna hominibus pecuniis in promptis et alias rebus in valore XL marcarum viantes eciam abstulissent minus iuste („Zechcijcie też wiedzieć, że przybył do nas mężny Jarosław starosta nakielski i również skarżył się, że tamże, niemal w tym samym miejscu [gdzie ludzie z zamku tucholskiego obrabowali kupców ze Środy] koło Tucholi jego ludziom z Kcyni zabrali 40 grzywien w gotówce i innych rzeczach”).

87 Jana Łaskiego Liber beneficorum, t. I, s. 126, przyp. 1: quod contra mandata ecclesiastica permittunt fieri fora die dominico ut in alia die feriata, et in dominibus [poprawnie: domibus!] ipsorum permittunt ludere tesseras, taxillos et alia multa illicita, petens per ipsos ipsis lusoribus inhibere, ne de cetero ludant et fora diebus dominicis exerceant („że przeciw nakazom kościelnym pozwalają odbywać targi w niedzielę jako też inne dni świąteczne i w swych domach pozwalają grać w kości i [robić] liczne inne niegodne rzeczy, prosząc, aby zakazali tym graczom na przyszłość grać i odbywać targi niedzielne”).

88 KDW X, nr 1548: Etiam singuli proventus macellorum carnium necnon bancorum et camerarum sutorum, textorum, mercatorum, allecum institorum, molendinorum et aliorum ad nostram pertinere debent majestatem et spectare.

89 Matricularum Regni Poloniae summaria, t. I, nr 2095. Kolejne zwolnienia podatkowe, być może świadczące o kolejnych nieszczęściach, a może o stale kiepskiej kondycji miasta po pierwszym pożarze, dostawało ono w l. 1504 i 1512 (tamże, t. III, nr 1907, t. IV, cz. 1, nr 1375).

90 Zob. wyżej, przyp. 32.

91 Ciekawy obraz pokazuje się w 1440 r. (Acta capitulorum, t. II, nr 370), kiedy to pozwana przez plebana Piotra o dziesięciny szlachta z okolicznych wsi odpowiedziała zarzutami o liczne zaniedbania duszpasterskie z jego strony (pleban jeździ do umierających tylko wtedy, gdy dostarczy mu się własnego konia, przez co wielu już pomarło nie doczekawszy się zaopatrzenia sakramentami; ponadto nie chce też przyjeżdżać, by pobłogosławić chleby [chyba chodzi o świecenie potraw wielkanocnych], a przez jego zaniedbania pewien kleryk nosił święte krzyżmo in fistula sambuci, czyli chyba w rurce z czarnego bzu). Na koniec stwierdzono, że ad edificacionem ecclesie et ad conducturam roborum ipsi nobiles non tenentur, nisi de propria voluntate („szlachcice ci nie są zobowiązani do budowy kościoła i zwożenia drewna, chyba że robią to z własnej woli”).

92 Najlepsza edycja: J. Wiesiołowski, Sieć miejska w Wielkopolsce w XIII-XVI wieku. Przestrzeń i społeczeństwo, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej” 28, 1980, s. 396-398; cały ten artykuł (s. 385-395) przynosi ważne i interesujące rozważania o kształtowaniu się sieci miejskiej.

93 O siedzibach powiatów zob. A. Gąsiorowski, Powiat w Wielkopolsce XIV-XVI wieku. Z zagadnień zarządu terytorialnego i podziałów Polski późnośredniowiecznej, Poznań 1965, s. 83-85.

94 O atmosferze związanej z targami zob. wyżej, przyp. 87.

95 Warszawa, Archiwum Główne Akt Dawnych, Archiwum Skarbu Koronnego I, t. 12, k. 575 (dane z 1564 r.); Polska XVI wieku pod względem geograficzno-statystycznym. Wielkopolska, t. I, wyd. A. Pawiński (Źródła dziejowe, t. XII), Warszawa 1883, s. 193-194 (dane z 1579 r.).

96 H. Zaremska, Żydzi w średniowiecznej Polsce. Gmina krakowska, Warszawa 2011, s. 244-245.

97 Zestawienie plebanów w aneksie II.

98 W. Wydra, W. R. Rzepka, Chrestomatia staropolska. Teksty do roku 1543, wyd. 3, Wrocław 2004, s. 234 (gdzie też starsza literatura).

99 Metryka Uniwersytetu Krakowskiego z lat 1400-1508, wyd. A. Gąsiorowski, T. Jurek, I. Skierska, Kraków 2004, 04/12, 05/052, 16/046, 61h/111, 73e/054-055, 76e/092, 86e/123; Najstarsza księga promocji Wydziału Sztuk Uniwersytetu Krakowskiego z lat 1402-1541, wyd. A. Gąsiorowski, T. Jurek, I. Skierska, Warszawa 2011, nr 79/63; Metryka czyli album Uniwersytetu Krakowskiego z lat 1509-1551, wyd. A. Gąsiorowski, T. Jurek, I. Skierska, Warszawa 2010, nie notuje już ani jednego kcynianina. Nie znalazłem kcynian w metrykach bardziej uczęszczanych przez Polaków uniwersytetów zagranicznych (Lipsk i Wiedeń).

Poprzednia
Powrót do listy aktualności
Następna