W poniedziałek 2 marca minęła 38. rocznica śmierci Wojciecha Cieślewicza, 29-letniego dziennikarza, absolwenta Liceum Ogólnokształcącego im. Karola Libelta w Kcyni, który 13 lutego 1982 r. został pobity przez ZOMO. Mężczyzna zmarł po 18 dniach w szpitalu. Sprawcy pobicia pierwszej w Poznaniu śmiertelnej ofiary stanu wojennego do dziś nie ponieśli konsekwencji. Pod tablicą pamiątkową w byłym Liceum Ogólnokształcącym, a obecnie Szkole Podstawowej im. Jana Czochralskiego w rocznicę pobicia i śmierci Wojciecha Cieślewicza dyrektor szkoły Michał Poczobutt spotkał się z uczniami. Pan Michał Poczobutt, przyjaciel Wojciecha Cieślewicza opowiedział swoim wychowankom o tragicznych wydarzeniach. ,,Wojtek wraz z inną osobą 13.02.1982 około godziny 17:30 szedł na przystanek tramwajowy na Moście Teatralnym, skąd miał pojechać do domu. W tym czasie na Placu Mickiewicza trwały „nielegalne zgromadzenia”, do których wydzielono pododdziały zwarte MO/ZOMO i służby prewencyjne KMMO w Poznaniu. Kiedy byli na moście, podbiegło do nich 6-7 funkcjonariuszy MO, którzy „poczęli rozpędzać przechodniów, między innymi jeden z funkcjonariuszy MO uderzył Wojciecha Cieślewicza, który po zadanym razie upadł, po czym leżącego bili i szarpali”. Przewieziono go do szpitala, gdzie zmarł 02.03.1982. Śledztwo umorzono po trzech miesiącach, ponieważ „wyczerpano możliwości ustalenia sprawców czynu”. W toku postępowania nie ustalono osób odpowiedzialnych za pobicie. Ubolewam nad tym, że pamięć o Cieślewiczu, młodym dziennikarzu, wybitnym uczniu ,,naszego libelciaka”, wspaniałym człowieku nie jest wystarczająco eksponowana”.
materiał: Szkoła Podstawowa im. Jana Czochralskiego w Kcyni