Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

 

 

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

 

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!

Relacja ze spotkania

W dniu 24 lutego br. odbyła się lutowa odsłona cyklu "Ciekawość świata". Przyszło nam się spotkać w smutnym dniu, w którym Rosja napadła na Ukrainę. Trudno było się opędzić od ponurych myśli. Nasza wykładowczyni, pani Izolda Kiec, odniosła się do dzisiejszych porannych wiadomości. Roman Tadeusz Wilkanowicz, uczestnik I wojny światowej był naocznym świadkiem tego, co niesie ze sobą wojna. Opisywał doświadczenia bratobójczej walki, gdy naprzeciwko siebie stawali Polacy. Przeczytała utwór "Golgota", napisany pod wpływem doświadczeń żołnierza, uczestnika walk: 

Daleki grzmot, gdzieś burza idzie szlakiem,

drży ziemia w krąg, piersiami wstrząsa grom,

Gdzieś płonie dom...

Po niebie czarnym szlakiem

Wije się dym, - wzdłuż i wszerz.

Gościńcem, który wiedzie od ojczystych stron

W dal siną.

Idzie tabor, i ludu niezliczona moc;

Czy powrócą? lub jaki inny im pisany zgon...?

Gdy zginą...! niech ich serca cicha tuli noc.

Daleki grzmot! Gościńcem idą w dal kolumny 

W dal suną; 

Serdeczna Matko! - Polskiej mowy gwar

Na bratni bój! 

Polsko gotuj trumny...!

Los Romana Wilkanowicza wymyka się podręcznikowej historii bohaterów powstania wielkopolskiego - czytamy we wstępie do publikacji Utwory powstańcze1. Kiedy zapoznajemy się ze szczegółami jego biografii okazuje się, że nie miał łatwego życia. Był bardzo radykalny, nieprzejednany w swoich wyborach i postawach życiowych, dziś powiedzielibyśmy: niezłomny. I taka postawa miała swoje konsekwencje dla życia jego i jego bliskich. Do końca.

W czasie powstania wielkopolskiego nie akceptował jakichkolwiek prób "dogadywania się" z Niemcami, agresywnie reagował na wszelkie tego typu działania. Gdy po ostrzelaniu gmachu Policji delegacja polska udała się na negocjacje z Niemcami, nie krył swojego oburzenia. Równocześnie, od czasu zamieszkania w Poznaniu (nie pochodził z tego miasta, urodził się w miejscowości Oporów koło Kutna), cały czas czuł się odpowiedzialny za "swoje dzieci" - poznańskie "szczuny", młodych chłopaków z Górnej Wildy czy innych dzielnic, których wychowywał. To z nimi uczestniczył w walce, to z nimi w późniejszym okresie, już jako żołnierz wojska wielkopolskiego, trafił na front litewsko-białoruski. Pełnił wtedy funkcję osoby odpowiedzialnej za kulturalną działalność, organizował żołnierzom tego typu aktywności, dbał o ich morale. "Poznańczycy" decyzję o wysłaniu ich na wschód odbierali jako karę, jako chęć pozbycia się ich. W lipcu i sierpniu 1920 r. Roman Wilkanowicz nadsyłał korespondencje z frontu dla poznańskiej prasy. 

Roman Tadeusz Wilkanowicz cieszył się uznaniem i autorytetem wśród swoich druhów. Bliska mu była idea braterstwa w wojsku, niełatwo przychodziło mu pogodzenie się z porządkami, jakie do wojsk powstańczych wprowadzał przysłany przez Piłsudskiego generał Dowbór-Muśnicki. Z hierarchią, z podległością, z koniecznością zwracania się w formie "pan" do dowódców. 

W czasie pokoju postanowił żyć z pisania. Schorowany, z poczuciem odrzucenia, niełatwo radził sobie z utrzymaniem siebie i rodziny. Słał prośby o zapomogę, przypominał w nich o swoich zasługach w czasie powstania. Nie domagał się szczególnych zaszczytów ani profitów ze swojej publicznej działalności. Chciał jedynie szacunku dla tej polskiej wolności, którą czynem uosabiał, i dla słowa, które zapewnić miało nie tylko doraźne skutki: zagrzewać do walki albo włączać się do społecznej debaty na temat Niepodległej, ale także gwarantować przetrwanie -jemu i jego idei: sprawiedliwej dla wszystkich wielkopolskiej małej ojczyzny.2

Pisał dużo i wszędzie, nawet do "Przeglądu stolarskiego". W zapisywaniu utworów pomagali mu bliscy - żona, synowie, nawet opiekujące się nim pielęgniarki. Ten fakt stwarza dla redaktora opracowującego jego twórczość dodatkową trudność - ciężko jest, porównując charakter pisma, stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, kto jest autorem. Należy założyć, że Wilkanowicz, tracący wzrok w ostatnich latach życia, dyktował swoje utwory do zapisywania innym. Pani Izolda Kiec opowiedziała o dalszych losach synów Wilkanowicza, Romana Tadeusza i Miłosza.

W końcowej części spotkania jego uczestnicy dzielili się swoimi refleksjami dotyczącymi pisania biografii i zagrożeń, jakie mogą towarzyszyć pracy nad opisaniem czyjegoś życia. Autorka także opowiadała, jak sama ma na to sposób, by zachować obiektywizm i opisywać także te fakty, które są trudne, nie pasują do stereotypowego postrzegania danej postaci. Równocześnie wskazywała, że nie wszystko musi być w biografii umieszczane, bo naturalne jest, że każdy z nas ma takie wydarzenia ze swojego życia, o których nie chce opowiadać innym. Wspominała pracę nad książką o Zuzannie Ginczance. Bardzo się boję, by nie dokonała się "krzywda pamięci" na opisywanym przeze mnie bohaterze. Współczesne media działają w taki sposób, że wybierają najbardziej sensacyjny wątek i czynią go wiodącym, redukując postrzeganie życia tylko do tego jednego aspektu. W czasie pisania biografii trzeba być bardzo ostrożnym - opowiadała. Ja wiem, że Roman Wilkanowicz najbardziej jest w tym, co napisał - stwierdziła na zakończenie. 

Zapis filmowy spotkania będzie wkrótce dostępny do obejrzenia na naszym kanale Youtube. Zapraszam do subskrybowania kanału, by być na bieżąco z publikowanymi tam filmami. Kliknij tutaj. 

Przypisy:

1. Wilkanowicz Roman Tadeusz, Utwory powstańcze. Wybór, opracowanie i wstęp Izolda Kiec. Poznań 2018, s. 11. 

2. Tamże, s. 11

Zapowiedź spotkania

"[...] Jestem literatem pracującym na niwie dziennikarskiej i literackiej w Poznaniu od 30 lat. Oficjalna krytyka literacka obdarzyła mnie zaszczytnym mianem 'Pieśniarza Wielkopolski', gdyż cała moja twórczość jest ściśle związana z przeżyciami tego miasta i tej dzielnicy.

Brałem udział w oswobodzeniu Poznania i walczyłem w obronie Ojczyzny jako żołnierz na wszystkich prawie frontach, za co zostałem trzykrotnie udekorowany Krzyżem Walecznych, a w ostatnim czasie Krzyżem Niepodległości, posiadam odznakę Wilno-Wielkanoc, Krzyż Dywizji Litewsko-Białoruskiej Generała Bałachowicza, medal Polska Swemu Obrońcy i oznakę Polskiej Organizacji Wojskowej. W roku 1929 mianowano mnie honorowym prezesem Związku Byłych Uczestników Wielkopolskiego Baonu Śmierci i honorowym członkiem Związku Byłych Uczestników Powstań Narodowych.

Od trzech lat jestem obłożnie chory i niezdolny do pracy zawodowej. W roku 1932 dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej przyznano mi emeryturę dla Byłych Skazańców Politycznych, gdyż za czasów zaborczych, jeszcze przed wojną, jak i w czasie wojny byłem kilkakrotnie karany więzieniem za działalność niepodległościową.

Pobierana emerytura w sumie 150 złotych nie wystarcza mi na zaspokojenie pierwszych nawet potrzeb, gdyż znaczną jej część pochłaniają lekarstwa. Mieszkam w fachówce starej i jednopiętrowej bez najniezbędniejszych wygód, wilgotnej i zimnej (zimą na ścianach pokazuje się lód). W takich warunkach zdrowie moje pogarsza się z dnia na dzień, a cierpię na silny reumatyzm i cukrzycę. Leżę już dwa lata bez przerwy w rozpaczliwych warunkach sanitarnych, bez możliwości zmiany na lepsze z powodu braku środków pieniężnych i ciągłych długów za czynsz. Pielęgnująca mnie żona również jest zreumatyzowana.

W oczekiwaniu pomyślnej odpowiedzi na niniejszy wniosek kończę z poważaniem".

To jeden z wielu wniosków, niezliczonych podań o pomoc socjalną, tak naprawdę o szacunek, o godne... umieranie, składanych do wszystkich możliwych urzędów państwowych i organizacji społecznych przez niespełna pięćdziesięcioletniego, schorowanego Poznańskiego Patrioty, Bohatera Powstania Wielkopolskiego – Romana Tadeusza Wilkanowicza (1886-1933) – tutaj pismo wysłane niecałe cztery miesiące przed śmiercią do Urzędu Województwa Poznańskiego z prośbą o przydział dwupokojowego mieszkania w miejscowym Zakładzie Opieki Społecznej im. Garczyńskich.

Dumny żołnierz, bezkompromisowy społecznik i satyryk, poeta – zaznał wielu upokorzeń i obojętności od tych, w imię których walczył orężem i piórem. Chował godność, poskramiał bezsilną złość w obliczu nędznej egzystencji rodziny – dwóch synów, którym nie był w stanie opłacać studiów, oraz żony Anny, która wobec tego, że poeta cierpiał na paraliż prawej strony ciała i postępującą utratę wzroku, była nie tylko jego osobistą pielęgniarką, ale i sekretarką, dyktował jej utwory literackie oraz prywatną i urzędową korespondencję. On, wyznawca kodeksu honorowego Władysława Boziewicza, który dziesięć lat wcześniej wyzywał na pojedynek za byle zniewagę, który policzkował i procesował się o każdy gest mogący skrzywdzić któregoś z dawnych druhów, a gdy przegrywał proces – wolał pójść do więzienia aniżeli przepraszać. Teraz ważył harde słowa, pokornie prosił, gniew zamieniał w rozpacz, upominanie się o sprawiedliwość – w błaganie o litość.

Nie domagał się szczególnych zaszczytów ani profitów ze swojej publicznej działalności. Chciał jedynie szacunku dla tej polskiej wolności, którą czynem uosabiał, i dla słowa, które zapewnić miało nie tylko doraźne skutki: zagrzewać do walki albo włączać się do społecznej debaty na temat Niepodległej, ale także gwarantować przetrwanie – jemu i jego idei: sprawiedliwej dla wszystkich wielkopolskiej małej ojczyzny.

Roman Tadeusz Wilkanowicz zmarł 7 grudnia 1933 roku.

Wśród dokumentów, które budzą największy smutek w spuściźnie Wilkanowicza, ale i wstyd z powodu tego losu, jaki spotkał Barda Powstania Wielkopolskiego już w wolnej Polsce, jest pismo dyrektora Publicznego Szpitala Miejskiego w Poznaniu, adresowane do miejscowego Wydziału Opieki Społecznej, z prośbą o pokrycie kosztów pogrzebu bądź przekazanie ciała do Zakładu Anatomii, gdyż "rodzina zmarłego nie jest w możności pochowania wyżej wymienionych zwłok własnym kosztem".

Pochowano Wilkanowicza na starym Cmentarzu Garnizonowym w Poznaniu. Pogrzeb odbył się 11 grudnia 1933 r.

25 listopada 1978 r. grób Romana Wilkanowicza przeniesiono na tutejszą Cytadelę.

Spotkanie odbędzie się w Urzędzie Miejskim w Kcyni, w dniu 24 lutego o g. 17.00. Obowiązuje reżim sanitarny. 

tekst i zdjęcia: Justyna Makarewicz/Dźwiękowe Archiwum Kcyni

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.