Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

 

 

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

 

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!

Wielcy z Kcyni - Moja Babcia Klara

8 października mija 30 lat od śmierci Klary Prillowej - rzeźbiarki, miłośniczki sztuki ludowej naszego regionu, założycielki zespołu regionalnego "Pałuki". Chcąc uczcić pamięć o Niej publikujemy osobiste wspomnienie wnuczki pani Beaty Lachowicz-Ożóg.

Pod koniec września przyjechałam do stolicy, by spotkać się z panią Beatą (na zdjęciu po lewej). Zależało mi na tym spotkaniu. Nie miałam okazji poznać Pani Klary, choć słyszałam o niej od tylu osób. Zbudowałam sobie obraz założycielki Zespołu Regionalnego "Pałuki" na podstawie opowieści byłych członków zespołu, dzieci, które uczyła rzeźbić w glinie, przedwojennych znajomych. 

Czy ten obraz się potwierdzi? Co powie mi o Klarze Prillowej jej Wnuczka? Myślałam o tym wsłuchując się w turkot mojej walizki, która podskakiwała na kostce brukowej. Odkryłam, że w pobliżu miejsca zamieszkania Wnuczki pani Klary jest ulica Oskara Kolberga. A przecież o pani Prillowej mówią, że była pałuckim Oskarem Kolbergiem w spódnicy.  

Wnuczka 

Siadamy do stołu, na którym już czekają przygotowane pamiątki. Te figurki zrobiłam jako dziecko, w czasie jednych z licznych letnich wakacji, które spędzałam w Kcyni. Towarzyszyłam Babci podczas pracy nad powstawaniem rzeźb w jej kcyńskim domu przy ul. Ogrodowej - mówi pani Beata, wskazując na małe, wykonane z gliny zwierzątka, postaci, a wśród pałucką topielicę, przycupnięte obok innych pamiątek na stole. Zapalę jeszcze świeczkę, bo wierzę, że duch Babci będzie nam towarzyszył podczas Pani wizyty. Cieszyłaby się z tego, że się spotykamy i wspominamy jej umiłowany region - mówi. 

Pani Beata zaczyna opowieść pokazując mi zdjęcie wiszące w salonie wśród innych rodzinnych fotografii. To Babcia - była szykowną i piękną młodą kobietą. To zdjęcie wykonane w przedwojennej Bydgoszczy, podczas spaceru. Śmiało w obiektyw patrzy elegancka, modnie ubrana kobieta. Przystojna - ciemne włosy, harmonijna sylwetka, szczupła, wysoka - 1,78 m. Obok niej młodszy brat Maksymilian.

 

Pani Beata zaczyna od sprostowania. W jednej z prac o Babci Klarze Prillowej, z domu Gackowskiej w czasach PRL ktoś napisał w biuletynie, że pochodziła z ludu, z chłopskiej rodziny. A to nieprawda... Wychowała się w mieszczańskiej rodzinie, jej ojciec był zecerem, zresztą tak jak później brat, który kontynuował rodzinną tradycję. Maksymilian był po wojnie kierownikiem zakładu poligraficznego przy Gdańskiej w Bydgoszczy. Rodzeństwo dorastające w niełatwym okresie międzywojennym odebrało staranne wykształcenie - wyjaśnia. Babcia doskonale mówiła po niemiecku, uczyła się też gry na skrzypcach na prywatnych lekcjach. Później ta wiedza muzyczna jej się przydała, gdy zapisywała nuty piosenek i melodii pałuckich. Jako dziecko występowała w szkolnym teatrzyku. Cieszyła się, gdy do Bydgoszczy "wróciła Polska" i można było swobodnie mówić w języku ojczystym.  

Gdy pani Beacie przychodzi scharakteryzować Babcię używa określeń: bardzo skromna, delikatna, subtelna, uduchowiona, ale i zaradna życiowo, dobrze zorganizowana.

Babcia i Kcynia

Opowiadała wnuczce przeróżne ciekawe zdarzenia z Jej życia: m.in. o tym, że na początku II wojny światowej zdarzyło Jej się przemierzyć pieszo drogę z Bydgoszczy do Kcyni. Dlaczego Kcynia? Co sprawiło, że tutaj zamieszkała? Zafascynowała się tą okolicą, regionem tak bogatym kulturowo, przyrodniczo i geograficznie. Tu mogła oddać się swoim pasjom: nie tylko rzeźbiarstwu, ale i zbieractwu, spisywaniu starych melodii ludowych i tekstów, prowadzeniu zespołu pieśni i tańca Ziemi Pałuckiej czy hafciarstwu. W Bydgoszczy poznała swojego męża, Pawła Prilla, lecz zamieszkali na stałe w Kcyni. Ślub wzięli w 1931 roku. Paweł był artystą malarzem, pracował przy odnowieniu stacji Kalwarii kcyńskiej, powstałych w II połowie XVIII w. w krużgankach klasztoru ojców Karmelitów. Za swoją pracę od ks. Pękackiego otrzymał w podziękowaniu XVII-to wieczny obraz. Kcynia zauroczyła Klarę Prillową swoim pięknem. Ta ziemia, rozległe pola, lasy - dużo z Wnuczką spacerowały po okolicy. To podczas tych spacerów Wnuczka słuchała o ziołach, o zwyczajach, o tradycji miejscowych ludzi czy historii - nie tylko Pałuk! 

Próbuję sobie wyobrazić, jak dzielną musiała być kobietą, gdy odważnie wchodziła w nowe sytuacje i nowe role. Musiała być zaradna, utrzymać w trudnych czasach powojennych, gdy już nie było męża – dwójkę malutkich dzieci. Wnuczka opowiada o czasie wojny, gdy znajomość niemieckiego pozwalała pomóc przetrwać Klarze i jej bliskim. Zdarzało się, że Klara Prillowa, szyła Niemcom koszule i w ten sposób udawało jej się zarobić na utrzymanie rodziny. Brała zlecenia od Niemców i dzięki umiejętności szycia na maszynie - nabytej w domu rodzinnym, poradziła sobie w tych trudnych czasach.  

Co sprawiło, że Klara w muzyce ludowej Pałuk, w stroju, w gwarze zobaczyła wartość i postanowiła zrobić wszystko, by je zachować?

Stale towarzyszyła jej chęć, by utrwalić zbiory i pamięć o tym, co pozostało - wyjaśnia Wnuczka. W latach 50. i 60. często przemierzała okoliczne wsie. Odtwarzała czepce, hafty, spisywała miejscowe przyśpiewki i melodie. Babcia często opowiadała mi o symbolice poszczególnych elementów pałuckiego stroju, dlaczego piekielnica, co to czepiec... Pamiętam leżące te świeżo ukrochmalone czepce - pani Beata kontynuuje swoją opowieść, a ja z uwagą notuję. Była bardzo dobrym obserwatorem. Wrażliwa. W czasie pracy przebywała w swoim natchnionym i twórczym świecie. Nigdy nie podnosiła głosu - wyważona, spokojna i wspaniała gawędziarka. Taką Babcię pamiętam - wspomina.  

Wakacje 

Pani Beata przywołuje wspomnienia o wakacjach spędzanych w Kcyni. To był piękny, magiczny czas - każdemu dziecku życzyłabym takiej Babci. Jak zwykle w takich wypadkach, gdy wracamy do wspomnień z dzieciństwa, jej opowieść jest pełna konkretnych obrazów, zapachów, chwil.

Razem z Babcią spacerowała - chodziła po glinę na wyrobisko, do tzw. "Gruby", widziała tam tzw. „lorki” - wolno przemieszczające się po starych szynach do cegielni wagoniki z gliną (na zdjęciu powyżej, z archiwum Iwony Guni).

Często zbierała zioła, które później suszyła. Przydawały się to tzw. kropideł wielkanocnych. Babcia umiała nazwać każde zioło, opowiedzieć o jego leczniczych właściwościach. Chodziłam niekiedy do Izby Regionalnej, położonej na rogu, przy Kozim Rynku - opowiada pani Beata. Klara Prillowa umiała rozmawiać i z prostym gospodarzem i z mądrym profesorem. Często odwiedzali Babcię radiowcy, naukowcy, goście z zagranicy, np. Szwajcarzy, Niemcy... Zawsze znajdowała dla nich czas, mimo wielu obowiązków zawodowych czy rodzinnych i z wielkim oddaniem oraz cierpliwością tłumaczyła wszelkie szczegóły, nie tylko te dotyczące rzeźb. Nie potrzebowała przy tym tłumacza!

Pamiętam imieniny Babci dwunastego sierpnia. Trwały cały dzień, a czasami i dwa. Wcześniej przygotowywane były zakąski, ciepłe dania czy wypieki przez moją Mamę Jadwigę. Drzwi się nie zamykały, przychodziły i panie z zespołu i znajome "z wyższych sfer". Dobrze się znała i przyjaźniła z panią Janiną Kierejewską. Babcia w ogóle skupiała wokół siebie tylu przeróżnych ludzi! W Izbie dziadkowie grali na instrumentach, a młodzież uczyła się tańców. Pałuczanki pięknie śpiewały pieśni, a Babcia podgrywała na skrzypcach. Pamiętam też jej opowieści - przekazywała mi te, które sama zasłyszała z okolicznych miejscowości, dworów, wsi, a nawet bydgoskie... - nie nudził jej kontakt z dzieckiem. Co więcej, miała bardzo dobre zrozumienie także ze zwierzętami. Sama miała w domu dwa kotki - Prezesa (czarny kocur) i kicię - Staruchę. Lgnęły do niej zwierzęta. Ogólnie widziała świat w holistyczny sposób - przyrodę i człowieka połączonych z uniwersum.  

Babcia znała się na glinie. Chodziłyśmy we dwie do Gruby, umiała ocenić, która glina nada się na rzeźbienie. Potem mój tata Zbyszek, który często odwiedzał nas w czasie wakacji, samochodem przywoził większe kawałki gliny dla Babci. Owijała ją w wilgotne ścierki, potem trzymała w przydomowej piwniczce. Gdy tworzyła, była w swoim świecie. Znikała w swoim pokoiku "pracowni" na parę godzin. Ale nie wyganiała mnie stamtąd, mogłam tam być z nią. Chętnie słuchała podczas pracy "Lata z radiem" i nuciła melodie płynące z radia. Po stworzeniu swoich rzeźb nie wypalała ich, tylko je suszyła. Aby utrwalić, pokrywała figurki specjalnie dobraną pastą do obuwia, w odpowiednim odcieniu i dostosowaną do danej postaci, którą utrwaliła w glinie. 

Była wszechstronnie uzdolniona - kontynuuje swoje wspomnienia Wnuczka. Znała różne techniki haftu, miała słuch absolutny, umiała odtworzyć zasłyszaną melodię. Dom był rozśpiewany – uczyła mnie śpiewać przeróżnych pieśni i piosenek, które w dwugłosie przedstawiałyśmy w czasie odwiedzin gości z naszej rodziny np. pieśni Stanisława Moniuszki. Cytowała fragmenty wierszy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, przekazała mi piękne sentencje jak np. "Taniec jest poezją ruchów i melodią ciał". Te dobra niematerialne chłonęłam chętnie, jako wrażliwe na piękno dziecko i bardzo cieszyłam się z naszych wspólnych chwil. W czasie Świąt Bożego Narodzenia, które w ostatnich latach życia Klara spędzała w rodzinnym domu Wnuczki w Bydgoszczy z całą rodziną - dom był jak zawsze pełen muzyki. Śpiewaliśmy wszyscy kolędy z towarzyszeniem fortepianu, przy akompaniamencie dziadka Zbigniewa Lachowicza (kompozytora) i wtórze fletu poprzecznego, na którym grałam. Zawsze była prawdziwa ogromna i pachnąca świerkowa choinka, z ręcznie robionymi ozdobami. Stała też szopka wykonana z gliny – robiłam ją z pomocą Babci Klary – opowiada pani Beata. Babcia Klara grała na skrzypcach podczas wcześniejszych naszych spotkań rodzinnych i świąt.

Wnuczka pamięta niektóre wyjątkowe smakołyki babcine: lane kluseczki do zup czy babkę cytrynową z lukrem z prodiżu. Babcia robiła jeszcze regionalny przysmak - ser topiony z kminkiem. Czasem można było taki kupić w Bydgoszczy, ale to już inny smak… Pamiętam, że obok kuchni wisiała tkana, duża makatka, a za nią przeróżne kompoty, owoce, weki, zrobione przez Babcię na mroźne zimy. Czuję też zapach kalafonii - Babcia używała jej do strojenia skrzypiec. 

Wspominam jednego z białych, mroźnych Sylwestrów, którego spędzałam w towarzystwie Babci Klary. Rodzice szli gdzieś na imprezę w Bydgoszczy, przywieźli mnie do Kcyni i my zostałyśmy razem, świetnie się bawiąc. Czytała mi "W pustyni i w puszczy" Sienkiewicza, a druga część wieczoru była w iście artystycznym klimacie...

Często w odwiedzinach i pobytach u Babci czy to w czasie wakacji czy ferii zimowych towarzyszył mi kuzyn z Poznania w moim wieku. Babcia uczyła nas gry na skrzypcach (z różnym efektem), pieśni, tańców pałuckich. Opowiadała pięknie o swojej pracy rzeźbiarskiej. Chodziliśmy razem na długie spacery, między innymi na cmentarz. Pokazywała mi grób swoich teściów, męża Pawła. Po drodze przystawała, rozmawiała ze znajomymi. Zaszczepiła we mnie umiłowanie do natury, ziemi, krajoznawstwa, potem już w dorosłym życiu zostałam m.in. przewodnikiem, pilotem wycieczek (Babcia też należała przez długie lata do PTTK i sporo podróżowała). Zawsze podczas wycieczek z młodzieżą starałam się tak układać program, by uwzględnić etnografię - odwiedzaliśmy skanseny, parki, rezerwaty przyrodnicze. 

Babcia znajdowała czas na swoje pasje. Była oczytana; pamiętam mnóstwo książek w jej domu z zakresu historii sztuki, malarstwa czy powieści. Zachwycała się tym, co piękne. Pokazywała mi w zimowe wieczory albumy, np. ten z ołtarzem Wita Stwosza z kościoła Mariackiego w Krakowie, opowiadała mi o nim. Zdumiewało ją, jak rzeźbiarz umiał oddać dynamikę postaci oraz najmniejsze detale twarzy czy stroju.

Po śmierci swojego męża, Pawła, wykonała pośmiertny szkic węglem. Obraz jest w posiadaniu rodziny. 

Pani Beata wspomina, że gdy do Kcyni przyjeżdżał jej tata, jeździli z Babcią i psem rasy basethund Pigunią na długie spacery do okolicznych lasów np. koło Nakła czy na strzelnicę. Mieli wiele tematów do rozmowy. Babcia lubiła teatr, film kostiumowy, zachwycała się koncertami noworocznymi w Wiedniu, jeszcze pod kierownictwem von Karajana. I tak wnuczka zauroczona Straussem, co roku 1 stycznia jak dawniej ze swoją ukochaną Babcią uczestniczy duchowo wraz z nią w tych koncertach. Nigdy nie narzekała na trudy dnia codziennego, za to lubiła humor i do wielu spraw podchodziła z ogromnym dystansem. Była osobą wierzącą, ale nie dewocyjnie. Miała dobrą relację z ks. Kazimierzem Sojką, który udzielał Komunii św. mojej Mamie Jadwidze (córce Klary). Do tej pory w rodzinie pozostał zabytkowy modlitewnik - prezent od księdza Sojki z okazji pierwszej Komunii św. - wspomina pani Beata.

Klara Prillowa nie wchodziła w sytuacje konfliktowe. Do końca życia mieszkała na Ogrodowej, będąc w międzyczasie u córki Jadwigi i jej bliskich w Bydgoszczy, na długiej rehabilitacji po poważnym złamaniu nogi. W ostatnich latach swojego życia była jak zawsze pogodna. Chciała pożegnać się z życiem ziemskim w Kcyni, którą tak umiłowała i czuła się tu na swoim miejscu. To miejsce dało jej możliwość rozwinięcia wyjątkowego talentu i pasji życia, jaką było rzeźbiarstwo. Miała w sobie duszę społecznika, bezinteresownej osoby, która niejednemu człowiekowi małemu czy dużemu pomogła, wskazała drogę w tych niełatwych minionych czasach. Pozostawiła po sobie piękny dorobek, który potomnym przypomni postacie dawnych czasów zaczarowane w kawałku gliny...

Tutaj, w Kcyni zmarła w 1991 roku w swoim skromnym mieszkaniu przy ul. Ogrodowej 4.

Opowieści Wnuczki Klary Prillowej, p. Beaty Lachowicz - Ożóg wysłuchała Justyna Makarewicz, Dźwiękowe Archiwum Kcyni 

Rzeźby i pamiątki pochodzą z archiwum Beaty Lachowicz-Ożóg. Fot. Justyna Makarewicz, Beata Lachowicz-Ożóg

Zdjęcia wykorzystane w artykule: Z archiwum Beaty Lachowicz - Ożóg

Zdjęcie wagoników z gliną - Z archiwum Iwony Guni

Zdjęcie na okładce: Klara Prillowa w swojej pracowni. Z archiwum Marii Zaworskiej

Galeria zdjęć

Figurki gliniane. Z archiwum Marii Zaworskiej Figurka gliniana. Z archiwum Leszka Janiszewskiego Figurka gliniana: Uśmiechnięty Żyd. Z zasobów Parafii Farnej w Kcyni Figurka gliniana: Uśmiechnięty Żyd. Z zasobów Parafii Farnej w Kcyni Figurka gliniana: Uśmiechnięty Żyd. Z zasobów Parafii Farnej w Kcyni Wesele z Klarą Prillową, 2.10.1976 r. Z archiwum Anny Kalickiej Fragment publikacji pt. Kcynia, z informacjami na temat Klary Prillowej. Z archiwum Marii Zaworskiej Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie, intarsja (technika zdobnicza polegająca na tworzeniu obrazu przy pomocy kawałków drewna) autor Edmund Kapłoński. Klara Prillowa w otoczeniu dzieci. Fot. Tomasz Kmiotek Obraz przedstawia Panią Klarę Prillową w otoczeniu dzieci. Fot. Tomasz Kmiotek Klara Prillowa i dzieci. Z archiwum Zofii Florko Karteczka wypisana przez K. Prillową - dołączona do figurki przekazanej w podziękowaniu dyr. LO Pawłowi Prusakowi. Z archiwum Pawła Prusaka Figurki do szopki w kaplicy bł. Kingi w Wapnie. Z archiwum Mirosława Wojcińskiego Figurki do szopki w kaplicy bł. Kingi w kopalni soli w Wapnie. Z archiwum Mirosława Wojcińskiego Janina Kierejewska, 1986 r. Na pianinie figurka wykonana przez Klarę Prillową. Z archiwum M. Mańkowskiej Figurka gliniana: Wędrowny Grajek. Fot. Ariel Czechowski 17.07.1965 Na zajęciach u Klary Prillowej. Z archiwum Pawła Prusaka Na zajęciach u Klary Prillowej. Z archiwum Pawła Prusaka Na spacerze w lesie. W głębi Klara Prillowa, obok wnuczka Beata. Na pierwszym planie basset hound Pigunia. Z archiwum Beaty Lachowicz-Ożóg Gliniany wazon. Ze zbiorów Beaty Lachowicz-Ożóg Gliniany wazon. Ze zbiorów Beaty Lachowicz-Ożóg Figurka gliniana: Matka Boska z Dzieciątkiem. Z archiwum Beaty Lachowicz-Ożóg Figurka gliniana: Matka Boska z Dzieciątkiem. Z archiwum Beaty Lachowicz-Ożóg Figurka gliniana: Król Władysław Jagiełło. Z archiwum Beaty Lachowicz-Ożóg Figurka gliniana: Król Władysław Jagiełło. Z archiwum Beaty Lachowicz-Ożóg Figurka gliniana: Król Władysław Jagiełło. Z archiwum Beaty Lachowicz-Ożóg Figurka gliniana: Wędrowny handlarz - Żyd. Z archiwum Beaty Lachowicz-Ożóg Figurka gliniana: Wędrowny handlarz - Żyd. Z archiwum Beaty Lachowicz-Ożóg Figurka gliniana: Wędrowny handlarz - Żyd. Z archiwum Beaty Lachowicz-Ożóg Figurka gliniana: Wędrowny handlarz - Żyd. Z archiwum Beaty Lachowicz-Ożóg Figurki gliniane: Baba i Żyd- wędrowny handlarz. Z archiwum Anki Orczykowskiej Figurka gliniana: Żyd - wędrowny handlarz. Z archiwum Anki Orczykowskiej Klara Prillowa z dziećmi, koniec lat 70. W tle kościół farny. Z archiwum Anny Domżalskiej Fotografia ślubna z 1931 r. Klara z Gackowskich Prillowa i Paweł Prill. Zdjęcie z archiwum Marii Zaworskiej. Pani Klara Prillowa w swojej pracowni w Kcyni. Lata powojenne. Zdjęcie z archiwum Marii Zaworskiej. Na zajęciach u Klary Prillowej. Z archiwum Barbary Sobowiec Kolędnicy. Figurki Klary Prillowej na wystawie "Idą Gody" w Muzeum im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy. Fot. A. Nadolska Figurka gliniana: Baba z makowiną autorstwa Klary Prillowej. Pan Grzegorz Kubalewski otrzymał ją w 1971 r. po zdaniu matury  Grzegorz Kubalewski z figurką "Baba z makowiną" Klary Prillowej Goździki. Obraz namalowany przez Klarę Prillową w 1953 r. Majówka, Malice albo Żurawia. Od lewej Klara Prillowa, Helena Kmiotek z Malic, Maks Gackowski, pradziadek Szymon Kmiotek, Władka Kmiotek i jej koleżanka. Koniec lat 30-tych. Z archiwum Marii Zaworskiej Spotkanie w Malicach. Klara Prillowa 2ga z lewej. Klara Prill z synem Maksymilianem, 24.4.41 r. Maksymilian Gackowski, brat p. Klary. Klara Prill z dziećmi, 2.06.1943 r. Maksiu Prill Maksiu Prill Maksiu Prill, 19.08.1941 r. Dzieci pani Klary Prillowej, 25.07.1944 r. Maksiu Prill Podpis na odwrocie: Maksiu Prill z Misiem i mamusią, 20.6.1940 r.
powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.