Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

 

 

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

 

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!

W blasku choinkowych świec - zwierzenia byłych 'małolatek'

Przychodzi Pan Jezus z choinkami 

Maryja z dobrymi rękami 

Święty Józef z gwiazdkami 

Przychodzą z najświętszą wizytą.

Ks. Jan Twardowski 

Wielkimi krokami zbliżają się piękne, rodzinne Święta Bożego Narodzenia i w związku z tym cudem przygotowania do Wieczerzy, która jeszcze dla wielu z nas, dzięki jakiemu takiemu zdrowiu, jest pewną radością, że spotykamy się w gronie najbliższych nam osób, choć nie jest to już dziś takie pewne, proste i oczywiste. 

A przed Świętami, jak zwyczaj karze, krzątamy się przy przygotowaniach i gruntownych porządkach. Czasem przy takich pracach zatrzymują nas jakieś pamiąteczki przypominające dawno minione lata. Mnie zatrzymała na dłuższą chwilę pożółkła fotografia, na której uwiecznione są Święta w 1950 roku, pierwsze spędzone przez rodziców bez swojej jedynaczki, gdyż ja po wyroku i kilku miesiącach przebywania w więzieniu w Bydgoszczy, przeżywałam je razem z trzynastoma młodymi koleżankami na kwarantannie w fordońskiej suterenie.

 

Na zdjęciu: Rodzice Marii Kowalskiej, w pierwszą Wigilię po jej aresztowaniu

Zdjęcie jest bardzo wymowne: choinka, płonąca świeczka, rodzice, a na stoliku moje zdjęcie z 1949 roku w harcerskim mundurku i szkolnym fartuszku, w którym byłam aresztowana i w którym w 1953 roku po wyjściu z więzienia wracałam do domu. Jakie to musiały być dla rodziców smutne Święta i jakie starania, aby ten obraz dotarł do mnie do więziennej celi i przez następne lata i więzienne Wigilie towarzyszył mi jak bezcenny talizman. 

Rodzice są dla mnie wzorem prostoty, uczciwości i głębokiej wiary. 

Przykładem uczyli właściwych postaw. Kiedy w 1941 roku uciekający przed Niemcami Sowieci dokonali w Czortkowie wielu mordów, ojciec wziął mnie siedmioletnią córkę za rękę i zaprowadził nad Seret, aby pokazać ślady mordowanych ojców Dominikanów, potem powędrowaliśmy do więzienia, gdzie w piwnicach były zwłoki zamordowanych więźniów. Oprawcom chodziło, jak zwykle, o zatarcie śladów zbrodni. Lata mijają, a ja tę wyprawę, tę lekcję odkłamanej historii i silny uścisk ojcowskiej spracowanej dłoni doskonale pamiętam. Te wydarzenia opisał ks. T. Isakowicz-Zaleski w książce "Przemilczane ludobójstwo na Kresach". Patrząc na to zdjęcie wróciłam znów do fordońskiej piwnicznej celi i do przeżytej tam pierwszej więziennej Wigilii, o której pisałam w 2002 roku w grudniowych "Jaworzniakach". To była chyba najsmutniejsza w naszym życiu Wieczerza i bardzo dotkliwa kara za nucenie polskich kolęd. Pani Nata tak o tym napisała: Biedna czternastka stała rozebrana, a czas się wlecze - daleko do rana.

Dziś z tej grupy pozostało nas przy życiu niewiele. Z "Szarotki" Maryla Mrzyk-Jachemczyk, Lonia Ciba -Białkowska i Danka Kołtuńska-Marciniak, a z "Powrotu" Krysia Polcyn-Wabowska, Stenia Jurek-Molenda i ja.

Namówiłam do zwierzeń dwie z tej grupy.

Maryla Mrzyk-Jachemczyk napisała: Czas wojny przyniósł tragedie, rozstania i smutek. Okres Bożego  Narodzenia był bardzo skromny, pełen zadumy. Myśli krążyły wokół osób, których zabrakło. A zabrakło taty - Wiktora, który został rozstrzelany przez Niemców 17 listopada 1939 roku w Bydgoszczy, jednego brata mamy, który zginął w Katyniu i dwóch innych braci mamy, którzy znaleźli się w obozach: koncentracyjnym i jenieckim. Lata po 1945 roku przeplatane były i radosnymi, ale częściej smutnymi przeżyciami. Dni świąteczne, a szczególnie wigilie były skromne, ale w jakiś sposób ustabilizowane. Rok 1950 to okres naszego aresztowania i z tym związane bolesne przeżycia mojej mamy, gdyż obie córki: Danusia i ja po miesiącach więzienia w Bydgoszczy znalazłyśmy się przed Świętami wśród czternastu dziewcząt w Fordonie. Tę pierwszą Wigilię przeżyłyśmy boleśnie, a moja siostra - Danusia zaczęła podupadać na zdrowiu. Widząc jej pogarszający się stan, prosiłyśmy o wysłanie do lekarza. Kilka razy poszła, ale felczer zwany przez nas maharadżą aplikował jeden tylko lek: "wyjść!". Dopiero po pewnym czasie udało jej się spotkać lekarza, który przesłał ją na prześwietlenie i do szpitala w Grudziądzu. Była to jednak spóźniona pomoc... Danusia zmarła 20 sierpnia 1951 roku w więziennym szpitalu w wieku 22 lat. Moje pierwsze święta po wyjściu z więzienia, w 1953 roku nie mogły być radosne. Wprawdzie obchodziliśmy Wigilię, zachowując tradycyjne zwyczaje, ale na siedzących przy stole spoglądała z portreciku uśmiechnięta Danusia. To było bardzo bolesne. Po Wieczerzy, mimo zimowej pory odbywaliśmy corocznie spacer na miejscowy cmentarz, żeby w zadumie stanąć przy grobie Danusi oraz innych bliskich osób. Dziś to jest niemożliwe, gdyż mieszkam w Bielsku, ale wspomnienie bliskich, szczególnie energia, optymizm i radość mojej jedynej starszej siostry były i są dla mnie przykładem i wzorcem do pokonywania różnych, czasem trudnych sytuacji życiowych. Na zdjęciu Danusia Mrzyk, urodzona 27 lutego 1929 roku, zmarła 20 stycznia 1951 roku. Zdjęcie było zrobione w styczniu 1950 roku, przed aresztowaniem.

 

Na zdjęciu: Danuta Mrzyk

A oto zwierzenia Danki Kołtuńskiej-Marciniak: W dniu wyjścia z więzienia w Fordonie w październiku 1953 roku otrzymałam niewielką ilość pieiędzy zarobionych w hafciarni. Większą część tej skromnej kwoty wyłudziła ode mnie strażniczka, jako pożyczkę, której nigdy nie oddała. Pierwsze kroki skierowałam do kościoła. Podróży do domu w Solcu Kujawskim nie pamiętam. Wiem, że zamiast radośći ogarnął mnie strach i bezradność. Nie znałam wartości nowego pieniądza i nie umiałam kupić biletu. Nie pamiętam przywitania z rodzicami i rodzeństwem. Były to chwile tak bardzo wzruszające, było to tak ogromne przeżycie, że nie udało mi się je w pamięci zarejestrować. Wiem, że nigdy nie zdołam oddać tego wszystkiego, co w sercach rodziców, rodzeństwa i moim działo się.

Pierwsze Święta Bożego Narodzenia w 1953 roku były biedne i smutne. Przy wigilijnym stole brakowało Wojtusia, który jeszcze przebywał w więzieniu w Jaworznie, mego narzeczonego Wenka, który Święta spędzał w kamieniołomach w Graczach koło Niemodlina. Przed rokiem zwiedziłam to miejsce. Po więzieniu pozostały kraty w sypiących się murach. Następna Wigilia, a był to rok 1954, była radosna. Byliśmy wszyscy w domu. Przed nami rysował się dalszy etap już powięziennego życia.

Na zdjęciu: Rodzina Danuty Kołtuńskiej-Marciniak

Zdjęcie przedstawia moich rodziców, rodziców Wenka, rodzeństwo i nas czwórkę byłych więźniów: Marylę Mrzyk, Wenka Marciniaka, Wojtka Kołtuńskiego i mnie. Smutek z twarzy rodziców nie zniknął. Oni przeżyli więcej niż my.

Myślę, że w blasku choinkowych świec te zwierzenia, tak bardzo podobne do innych przeżyć młodocianych więźniów politycznych pozwolą młodocianych więźniów politycznych pozwolą na głębszą refleksję i na wiekszą wdzięczność Stwórcy, że przeżyliśmy i żyjemy. 

Autorka: Maria Kowalska

Byleby świecy starczyło na noc 

Długo się czeka na Niego 

By, jak co roku, sobie wzajemnie 

Życzyć tego samego. 

Znów się urodzi, umrze w cierpieniu

Znowu dopali się świeca. 

Przy stole: Szczęścia w Jego imieniu

Ktoś i Tobie obieca

Artykuł ukazał się po raz pierwszy w piśmie młodocianych więźniów politycznych lat 1944-56 "Jaworzniacy" w grudniu 2011 r. Autorka wyraziła zgodę na jego publikację w Dźwiękowym Archiwum Kcyni.

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.