Logo Dźwiękowe Archiwum Kcyni

Powitajmy Maleńkiego - artykuł Marii Kowalskiej (cz. 1)

Prezentuję Państwu pierwszą część artykułu pani Marii Kowalskiej, pierwotnie opublikowanego w czasopiśmie "Jaworzniacy".  Pani Maria udostępniła swoje publikacje Dźwiękowemu Archiwum Kcyni.  

A gdy zabłyśnie gwiazda 

W błękitnej dalekości 

Będziemy z sobą dzielić 

Opłatek - chleb miłości. 

ks. Ryszard Pruczkowski 

Grudzień, ostatni miesiąc roku, skłania często do myślenia o naszym kończącym się okresie ziemskiej wędrówki. Dlatego bardzo cenimy święta Bożego Narodzenia, bo one wnoszą optymizm związany z narodzinami Dzieciątka, z rodzinną wspólnotą stołu, z ustrojonym drzewkiem, kolędami i świąteczną krzątaniną. Przeglądając w szufladach pamiątki zatrzymałam się na dłużej nad komunijnym zdjęciem Jędrka, a związaną z nim historią pragnę się z Czytelnikami podzielić. W czasie odbywania kary w Fordonie w jednej z sal spotkałam Irenę, trochę starszą ode mnie koleżankę, który opowiedziała mi o swojej wielkiej miłości do męża - również uwięzionego i trosce o syna Jędrka, który po ich aresztowaniu pozostawał pod opieką chorej matki. Martwiła się bardzo, gdyż paragrafy ich sprawy nie obejmowała amnestia. 

Po wyjściu, a był rok 1954, przypadkowo spotkałam Irenę w Bydgoszczy. Mieszkała z synkiem i opiekowała się bardzo chorą na raka mamą. Jej mąż po wyjściu na wolność podjął pracę w kopalni na Śląsku, bo nie mógł znaleźć innego zatrudnienia. Ponieważ w więzienu stracjił wiarę, Irena postanowiła - aby uniknąć rodzinnych problemów, kiedy zamieszkają razem - umożliwić Jędrkowi przyjęcie I Komunii św. po ukończeniu przez niego pierwszej klasy. Jednak proboszcz i siostra zakonna ucząca religii odmówili jej prośbie. Skontaktowałam się z naszym proboszczem ks. Kazimierzem Sojką, który zgodził się na przyłączenie Jędrka do grupy dzieci pierwszokomunijnych w Kcyni, pod warunkiem, że chłopiec zda egzamin. 

I tak ponad dwa tygodnie Jędrek gościł w naszym domu i przyswajał wiedzę zawartą w katechizmie. Był bardzo sympatycznym, zdolnym ośmiolatkiem. Nie pamiętam, aby płakał za mamą, czy szukał rówieśników. Jego ulubionym zajęciem były budowle z piasku, mógł tak bawić się godzinami. Codziennie paśliśmy krowy i kiedy bydlątka skubały soczystą trawę, przygotowywaliśmy się wspólnie do tego ważnego egzaminu, który chłopak zaliczył na ocenę dobrą. Tą ważną wiadomością podzielił się z mamą, który przyjechała i przywiozła komunijne białe ubranko przerobione ze swojego ślubnego kostiumu. Pamiętam, że kiedy przybiegła do nas na łąkę, położyła się w trawie i ze wzruszeniem powiedziała, że jest szczęśliwa, gdyż po wielu latach spełniła swoje marzenia - może leżeć na zielonej trawie i podziwiać piękno obłoków i otaczających nas pól. Niestety, nie mogła zostać i ze łzami w oczach odjechała, bo na tę właśnie niedzielę przyjeżdżał mąż, ktory wiedział, że syn jest na wakacjach. Tak więc w tym uroczystym dniu  w naszej świątyni byliśmy tylko we dwoje. Jędrek wyróżniał się w grupie nie tylko urodą, drobną, szczupłą sylwetką, ale też swoim białym ubraniem z krótkimi rękawami. Patrzyłam na niego z daleka, a łzy mimo woli cisnęły się do oczu. Zrobiłam Jędrusiowi u naszego fotografa pamiątkowe zdjęcia i odwiozłam do mamy i kończącej życie babci. Z Ireną wymieniłyśmy jeszcze kilka listów. Po śmierci mamy wyprowadziła się do męża na Śląsk i zamieszkała u teściów. Tam też los nie szczędził jej różnych przykrości. Na Boże Narodzenie dostałam bodaj ostatni list z życzeniami i fotografię komunijną, którą Jędrek opatrzył bardzo miłą dedykacją Nie wiem, jak potoczyło się dalsze życie jego i rodziców. Może te wspomnienia sprzed ponad pół wieku (cuda się zdarzają) dotrą do Jędrka i przyśle swoje aktualne zdjęcie z dedykacją dla "przyszywanej" cioci? 

koniec części pierwszej

Autorka: Maria Kowalska

Na okładce: Komunijne zdjęcie Jędrka. Z archiwum Autorki 

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności