Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

 

 

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

 

Zapoznaj się z POLITYKĄ PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!

Historia Marii Szafrańskiej

Zbliża się Święto Niepodległości. Po latach politycznego niebytu państwo polskie powróciło na mapę Europy. Co w praktyce oznaczał ten fakt dla Polaków?

Często nie zdajemy sobie sprawy, jakim codziennym upokorzeniem i cierpieniem było okupione życie pod zaborami (zwłaszcza pruskim i rosyjskim), jakiej inwigilacji i represjom podlegali Polacy, czym groziło używanie mowy polskiej w pruskiej szkole. Represje dotykały wszystkich, choć może najbardziej porusza cierpienie dzieci, którym zabraniano używać języka polskiego nawet na przerwach, kiedy nie odbywały się zajęcia dydaktyczne. Na szkolnych korytarzach miały się zwracać do siebie po niemiecku. Ten rozdźwięk pomiędzy domem rodzinnym a szkołą był obecny w życiu małych uczniów już praktycznie od najwcześniejszych lat szkolnych. W domu mówiło się po polsku, w tym języku matki uczyły swoje córki i synów pierwszych modlitw, a w szkole nauka odbywała się po niemiecku. Za używanie języka polskiego dzieci były bite, karane zostawaniem po lekcjach, także na rodziców uczniów nakładane były kary finansowe. Kwitło donosicielstwo. 

Przedstawiam historię Marii Szafrańskiej, której rodzina mieszkała na terenie zaboru pruskiego i była związana z Ziemią Pałucką. Sama pani Maria do Kcyni żywiła wiele ciepłych uczuć - w dalszej części artykułu wytłumaczę z jakiego powodu. 

Artykuł powstał na podstawie tego, co o swojej babci opowiedziała mi pani Barbara Łojek, z którą w maju tego roku spotkałyśmy się w Warszawie. Pani Barbara, kiedy widziałyśmy się po raz pierwszy stwierdziła: życiorys mojej babci mógłby posłużyć za scenariusz dobrego filmu! i rzeczywiście miała rację.  Oprócz opowieści, którą wersję dźwiękową możecie Państwo wysłuchać w dziale Nagrania, (kliknij tutaj, aby posłuchać wywiadu) udostępniła także materiały archiwalne: kopię listu babci oraz fotografie. Dzięki nawiązaniu kontaktu z pracownicą biblioteki w Kunowie udało się uzyskać zdjęcia rodzinnego nagrobka rodziny Szafrańskich. Materiały graficzne znajdują się w galerii dostępnej pod artykułem. 

Wstęp

Na to, jak układało się życie pani Marii Szafrańskiej wpływ miała sytuacja polityczna i miejsce, w którym przyszła na świat. Jak zawsze w takich wypadkach decyzje polityków, które zapadały w eleganckich gabinetach i na salach obrad, oddziaływały na codzienność, na losy pojedynczego człowieka. Nie inaczej było z Marią. 

Pruska szkoła 

Maria Szafrańska z domu Dranicka urodziła się 20 stycznia 1897 r. w Łabiszynie. Jej ojciec był właścicielem firmy budowlanej - rodzina Dranickich zmieniała miejsce zamieszkania - przenosili się tam, gdzie ojciec miał zlecenia. Ojciec zatrudniał wielu budowlańców.

Maria i jej siostra Kazia były uczennicami łabiszyńskiej szkoły w czasie, gdy nasiliła się germanizacja. Wielu ten odwrót od wcześniejszych deklaracji zaborców o poszanowaniu języka polskiego wiąże z objęciem stanowiska kanclerza Rzeszy przez Otto von Bismarcka. W reakcji na wprowadzenie nauczania religii w języku niemieckim w latach 1906-1907 w wielu miejscach Wielkopolski wybuchały strajki. Najbardziej znany jest ten we Wrześni, ale także w innych miejscowościach uczniowie protestowali, odmawiając uczestnictwa w lekcjach religii odbywających się w języku niemieckim. Otto von Bismarck i jego urzędnicy dobrze wiedzieli, że należy ograniczyć możliwość rozwoju tej ostatniej enklawy, w której Polacy mogli publicznie używać języka polskiego. 

W 1906 r. Maria osobiście odczuła, na czym polega brutalny charakter germanizacji. Prasa lokalna1 w artykule zatytułowanym Zlitujcie się nad dziatwą! pisała: Byłoby to rzeczywiście bólem bólów dla nas, gdyby rzeczywiście wrogom naszym naprawdę udało w młodem pokoleniu zatruć ducha narodu. Byłoby nieszczęściem nad nieszczęścia, gdyby się wrogom naszym naprawdę udało zagasić miłość do mowy ojczystej, do obyczajów ojczystych, do wszystkiego, co polskie w duszach dziatek polskich. Dla autora powyższego artykułu "polskie" i "katolickie" są synonimami, jednym ze sposobów przetrwana języka polskiego było używanie go w modlitwach i w sprawowaniu kultu w kościele. W dalszej części tekstu autor namawia do czytania dobrej polsko-katolickiej gazety, jaką była Gazeta Grudziądzka.  

Po wielu latach od tych wypadków, które zaszły w łabiszyńskiej szkole Maria Szafrańska próbowała ustalić więcej szczegółów, dotrzeć do świadków. W liście, który napisała do Kierownictwa Szkoły Podstawowej w Łabiszynie w 1966 r. opisała okoliczności bardzo przykrego dla niej zdarzenia z czasu nauki w szkole pruskiej:  

Ponieważ rodzice mieszkali w Łabiszynie /miałam 8 rodzeństwa/ uczęszczałam wraz z siostrą Kazimierą do tamtejszej szkoły. Był tam naturalnie zabór niemiecki. Kierownikiem szkoły był Gapiński - uczyli Ichonefeld, Hilmann, Rimmel i Matuszewski. Hilmann na przerwie za rozmowę w języku polskim, którą prowadziłam ze siostrą, uderzył mnie trzciną przecinając mi prawą rękę. Do dziś mam bliznę na górnej części ręki. W wyniku strajku szkolnego zastosowano ohydne represje. Bito nas nakładano kary pieniężne na naszych rodziców, pozostawiano w tej samej klasie na rok następny, oraz nie dopuszczano do szkół średnich.2

Dlaczego w 1966 r. Maria napisała list do kierownictwa szkoły w Łabiszynie? Chciała wiedzieć, czy podjęto kroki zmierzające do stworzenia listy uczniów uczestniczących w strajku, czy w jakikolwiek sposób zadbano o dokumentację tej sprawy. Pytała, czy można uzyskać zaświadczenie o udziale w proteście szkolnym. Pisała: czy możnaby uzyskać gdyby istniały akta dotyczące strajku, zaświadczenia o uczestnictwie w tym strajku. W dalszej części listu przyznawała: mam lat 69 i mocno zrujnowane zdrowie.3 

Niestety nie wiem, czy otrzymała odpowiedź na swoje zapytanie. Nie udało mi się także ustalić, czy w Łabiszynie przetrwały kroniki szkolne z okresu zaboru pruskiego.

Dla Marii Szafrańskiej to wydarzenie - pobicie za używanie polskiej mowy -  miało bardzo duże znaczenie, opowiadała o nim wnuczkom wielokrotnie. Na dowód pokazywała bliznę na przedramieniu, powstałą po uderzeniu trzcinowym wskaźnikiem przez niemieckiego nauczyciela. Nauczyciel Hilmann uderzył ją trzciną za to, że w czasie przerwy zwróciła się do swojej siostry Kazi po polsku, z pytaniem, czy ta przyniosła jej z domu drugie śniadanie. Pani Barbara Łojek, wnuczka, opowiadała, że blizna miała długość 10 cm, a szeroka była na 4 cm. Do końca życia Pani Maria nosiła na ciele "pamiątkę" po tamtym zdarzeniu. O tym, jak ojciec Pani Marii zemścił się na brutalnym nauczycielu, dowiecie się w rozmowy z wnuczką. 

Odwaga

Była odważna. Swoją odwagę, graniczącą z pewnego rodzaju bezczelnością potrafiła pokazać w czasie powstania wielkopolskiego. Włączyła się w działania powstańców wielkopolskich - ubrana w elegancką, żałobną, pogrzebową suknię Maria wypytywała miejscowych Niemców o ich plany, o to, gdzie stacjonują, jaką mają broń. Udawała, że jedzie na pogrzeb. Zyskała ich zaufanie i dowiedziała się, jaki pułk tam stacjonuje i w jakim są usposobieniu żołnierze. Przekazała te informacje powstańcom, co pozwoliło na szybkie i bezkrwawe przejęcie miasteczka przez Polaków. Mówiła pięknie po niemiecku, tzw. 'hoch Deutsch' -  opowiadała Jej Wnuczka, pani Barbara - więc szybko zdobyła zaufanie Niemców.

Dom babci Marii był bardzo patriotyczny - przyznała Wnuczka. Również w czasie II wojny światowej, mieszkając w Kunowie w Świętokrzyskiem, pomagała miejscowej ludności. Znała Niemców i znała język niemiecki, co okazywało się bardzo pomocne.

Jako osoba pochodząca z ziem należących do zaboru pruskiego miała nad mieszkańcami świętokrzyskiego Kunowa przewagę: doskonale znała język niemiecki - w związku z tym pomagała sporządzać urzędowe pisma do okupacyjnych władz. Miała też szczególny rodzaj odwagi, która pozwalała jej rozmawiać jak równy z równym, pozwalała zwrócić się do niemieckiego żołnierza ze słowami prawdy, które mogły ją wiele kosztować, gdyby żołnierz zareagował na jej stwierdzenia tak jak okupant.

W czasie okupacji prowadziła w Kunowie zakład fryzjerski, do którego przychodzili się strzyc również młodzi niemieccy żołnierze. Gdy jeden z nich opowiadał z zachwytem o "mein Fuhrer", zapytała: a jak będziesz tam leżał na polu bitwy ranny, to co będziesz wołał:"mein Fuhrer" czy "mein Gott"? Swoista bezczelność, ale też przekonanie o twardych słowach prawdy dawały jej odwagę do ich wypowiadania. W okresie okupacji również byłam obrońcą tych, którzy byli prześladowani przez hitlerowców - przyznaje w cytowanym  powyżej liście. 

Po wojnie  

Zamek w Sandomierzu po II wojnie światowej został przez wojska sowieckie zamieniony na ciężkie więzienie. Podobna sytuacja wystąpiła w Lublinie - tam też miejsce kaźni osób aresztowanych przez Niemców "przydało się" nowym okupantom. W celach siedzieli żołnierze AK, oskarżeni o współpracę z Niemcami, inni zatrzymani, którzy jawnie kontestowali nowy system. Byli poddawani torturom, przesłuchania miały brutalny charakter. Maria Szafrańska trafiła do więzienia w sandomierskim zamku. Została oskarżona o współpracę z okupantem. W roku 1946 więziono ją przez 5 miesięcy z tym zarzutem. Siedziała w celi z zakonnicami, które w czasie okupacji przechowywały broń AK-owcom. Kobiety były upokarzane, często bite i głodzone. Przez więzienne okienko wołały do przechodzących w pobliżu, że są głodne, prosiły o chleb i cebulę.  W liście do męża Maria pisała, że jest chora od więziennego jedzenia. Wysyłane przez rodzinę przesyłki nie dochodziły. Taka była cena powojennej wolności - uzupełniła pani Barbara, wnuczka Marii. Dopiero działania córki, która przeszła przez Kunów i zebrała podpisy mieszkańców pod świadectwem, że jej mama pomagała Polakom, a nie współpracowała z Niemcami sprawiły, że Maria Szafrańska została zwolniona. Karta zwolnienia z więzienia informuje, że więzień Maria Szafrańska zostaje o g. 12 zwolniona z więzienia i udaje się do Kunowa, pow. Opatów. Niestety, data zwolnienia jest nieczytelna. W postanowieniu wydanym z kolei 6 czerwca 1946 r. Prokurator Sądu Specjalnego informuje, że umorzył dochodzenie z powodu brak dostatecznych dowodów winy. Doświadczenia tamtego osadzenia sprawiły, że pod fotografią sandomierskiego zamku Maria przekreśliła zamieszczony tam podpis i napisała: "więzienie". W tym geście kryje się cała groza tego czasu, o którym nie chciała opowiadać. Możemy się tylko domyślać, jak strasznie tam było.

Kcynia

Z czego wynikał sentyment do Kcyni? To właśnie tutaj mieszkał krewny Marii, który powrócił w rodzinne strony ze Stanów Zjednoczonych. Dorobił się tam takiego majątku, że nowożeńcom, Marii i jej mężowi sprezentował pieniądze na budowę domu. Stąd Maria zawsze Kcynię wspominała z wielkim sentymentem. Młode małżeństwo Szafrańskich wróciło w Świętokrzyskie, z którego pochodził mąż Marii, Józef. Poznali się w Toruniu. Dziadka Józefa, żołnierza polskiego przybyłego z Francji, Babcia moja poznała witając w Toruniu na moście, razem z delegacją miejscowego magistratu Hallerczyków, którzy w ten dzień uroczyście wkroczyli do miasta - opowiadała Pani Barbara. Mieszkańcy, by uczcić Hallerczyków, ubrali się tego dnia w stroje koloru niebieskiego. Babcia Maria także była tego dnia ubrana na niebiesko - w aksamitną błękitną sukienkę. W Toruniu dziadek Józef nie do końca mógł się zaaklimatyzować, z powodu tego, że przezywali go "bosym Antkiem". Ona z kolei nie była akceptowana w Kunowie, nazywana "niemrą". Nie było to przyjemne, ale z czasem rozbiorowe rany się zagoiły - uzupełniła Wnuczka, pani Barbara. Po latach przyjeżdżała na Kujawy i Pałuki, odwiedzając mieszkające tutaj rodzeństwo.

Maria Szafrańska z domu Dranicka zmarła w 1991 r. Pochowana jest w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w Kunowie.

Zostawiła swojej wnuczce wzór, jak żyć zgodnie z wyznawanymi wartościami. Pani Barbara podkreśla, że warto, aby życie Babci Marii poznało jak najszersze grono osób, szczególnie mieszkających w Kcyni czy Łabiszynie, z którymi to miejscowościami splotły się losy rodziny. Niech jej patriotyczna postawa będzie inspiracją dla innych.

W niniejszym artykule opisałam tylko niektóre z wątków poruszonych przez panią Barbarę Łojek. Po więcej odsyłam do zarejestrowanej rozmowy.  Tekst, na podstawie rozmowy z Barbarą Łojek - Justyna Makarewicz/Dźwiękowe Archiwum Kcyni

Przypisy:

1. Gazeta Grudziądzka 1907.06.25, nr 761. Dostępna w wersji cyfrowej: www.kpbc.umk.pl,

2. List Marii Szafrańskiej do kierownictwa szkoły w Łabiszynie, 1966 r. Z archiwum Barbary Łojek. Kopia dostępna pod artykułem.

3. Tamże, op. cit. 

Galeria zdjęć

Maria Szafrańska. Z archiwum Barbary Łojek Karta zwolnienia z więzienia. Z archiwum Barbary Łojek  Sandomierskie więzienie. Wycinek prasowy z archiwum Barbary Łojek List Marii Szafrańskiej do kierownictwa szkoły w Łabiszynie. Z archiwum Barbary Łojek Grobowiec rodzinny Szafrańskich i Łojków. Fot. powierzona Grobowiec rodzinny Szafrańskich i Łojków. Fot. powierzona Grobowiec rodzinny Szafrańskich i Łojków. Fot. powierzona Płyta nagrobna Marii Szafrańskiej. Fot. powierzona
powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.