01 - 07 - 2024
Wspomnienia Stefana Olejniczaka ze Smoguleckiej Wsi

Kontynuuję publikację kolejnych wspomnień, zebranych przez panią Lucynę Lewandowską. Tym razem wspomnienia, którymi podzielił się Stefan Olejniczak (ur. 27 listopada 1915 r., zm. 29 stycznia 2006 r.) 

Za czasów hrabiego żyło nam się dobrze. Mieliśmy z hrabią umowę zbiorową, zgodnie z którą każdy dorosły otrzymywał w lecie 1,5 zł na dzień, a zimą 1 zł. Oprócz tego dostawaliśmy deputat: 1 tonę zboża na mąkę, 50 kg żyta i 1,5 tony ziemniaków na rok. W zimie pracowaliśmy od 8 do 15, a w lecie, w żniwa bez ograniczeń. 

Zdjęcie ilustracyjne: Żniwa w Dębogórze 

Pewien zarządca, Langer, bardzo przeklinał i był niedobry dla ludzi. Gdy piorun uderzył w stodołę to hrabia powiedział "Wzywałeś pioruny i oto masz" i natychmiast kazał mu się pakować i wywiózł go do Jelenia.

II wojna zastała nas pod Warszawą. Byłem kawalerzystą. Już po około 3 tygodniach od rozpoczęcia wojny został podpisany akt o kapitulacji. Trafiłem do obozu w Sieradzu. Nie oddałem jednak Niemcom swojej broni Mauzer, tylko wrzuciłem ją do rzeki, gdyż honor Polaka nie pozwolił mi na to, by oddać broń. W obozie w Sieradzu na jedno miejsce przypadało 10 żołnierzy. Razem z Józefem Dzięciołowskim dzieliłem się menażką, która w nocy służyła nam za poduszkę. Na jednym płaszczu spaliśmy, drugim się okrywaliśmy. Dostawaliśmy jeden bochenek chleba na 6 osób.

Po wyzwoleniu szedłem pieszo do Smoguleckiej Wsi. Nie wsiadłem do pociągu, gdyż bałem się wywózki. Kolega, który wybrał się pociągiem dotarł na miejsce później niż ja piechotą.

W 1945 roku ślubu udzielił nam ks. Czerniak, późniejszy biskup. Ksiądz mieszkał w pałacu, bo podczas wojny plebanię zajmował policjant niemiecki, który z czerwonych komży uszył dla swoich dzieci ubranka. Po wojnie sołtysem został Stanisław Nogowski. Później tą funkcję pełniłem ja, przez 36 lat.

Wspomnień wysłuchała: Lucyna Lewandowska ze Smoguleckiej Wsi 

Zdjęcie na okładce: Fragment polichromii z kościoła pw. św. Katarzyny i bł. Marii Karłowskiej w Smogulcu, autorstwa Juliusza Makarewicza. Z lewej strony, w pozycji klęczącej, w stroju kawalera maltańskiego - hr. Bogdan Hutten-Czapski. Fot. Justyna Makarewicz

Poprzednia
Powrót do listy aktualności
Następna