02 - 04 - 2025
Moje spotkania z Papieżem Janem Pawłem II - Piotr Woliński

W 20. rocznicę śmierci Jana Pawła II przypominam materiały zgromadzone w Dźwiękowym Archiwum Kcyni.

Przedruk wywiadu z rzeźbiarzem Piotrem Wolińskim, opublikowanego po raz pierwszy na poprzedniej stronie www Dźwiękowego Archiwum Kcyni w 2014 r. 

- Proszę opowiedzieć o swoim spotkaniu z Papieżem

- Wyjazd był wcześnie rano 7 czerwca, o 3 nad ranem. Zabrałem się z Zespołem Regionalnym „Pałuki” autokarem. Byłem już przebrany w strój ludowy. Dojechaliśmy dość wcześnie. Potem musiałem się udać do strefy VIP, tam zostałem sprawdzony przez służby ochrony, musiałem przejść przez bramkę, wszystko, to, co miałem przy sobie musiałem wyłożyć. Skierowali mnie na moje miejsce, w drugim rzędzie. Potem przyjechała pani Melania Teszke, z którą wręczałem Papieżowi dary. Siedzieliśmy w taki sposób, żeby łatwo było wyjść do procesji z darami. Idealne miejsce mieliśmy, jeśli chodzi o widoczność. Tam czekaliśmy na rozpoczęcie Mszy.

- Rzeczywiście było zimno tego dnia?

- Rano było ciepło, ale potem się zrobiło zimno. Ja byłem lekko ubrany. Zmarzłem, szukałem miejsca, żeby się gdzieś schować. Trochę kropiło. Jak przychodziła ta godzina, kiedy miał Papież przylecieć to czułem, że mam gorączkę. Ale tam z tyłu była jedna hafciarka, która widziała co się ze mną dzieje i dała mi taką ciepłą pelerynę. Poratowała mnie nią.  

- Czy to czekanie się dłużyło?

- Dosyć długo czekaliśmy, bo my byliśmy na miejscu już przed czwartą rano. Jeszcze był taki moment, że pod ołtarzem było takie duże pomieszczenie, gdzie się przebierali biskupi. Tam wszedłem na chwilę, żeby się ogrzać. I tam spotkałem ks. proboszcza Kosteckiego, od nas z klasztoru.

Gdy wszyscyśmy przywitali Papieża, zajechali samochodami tam z tyłu, za ołtarz i tam się Papież przygotowywał do rozpoczęcia Mszy św. 

-Papież był w dobrej formie?

- No właśnie, że nie. Jak poszliśmy tam do góry, z tymi darami  -  pierwsze spojrzenie na niego to siedział taki zmęczony, podparty lewą ręką. Tak miał głowę opartą na tej ręce. Ale on miał bardzo intensywny czas podczas tej pielgrzymki. Rano podobno był w Licheniu, więc miał prawo być zmęczony.

Zaczęła się Msza, powitania i przyszedł moment na te dary. Taki ksiądz, który nas kierował, dał nam znak, żeby wychodzić. Podchodziliśmy po te dary, tam, gdzie one były zgromadzone wszystkie, i już czułem, że mi się nogi trzęsą. Na próbie było tak, że jak klękaliśmy przy tym fotelu, gdzie miał siedzieć Papież, to ten ksiądz nam kazał klękać gdzieś metr przed tym fotelem. Jak szliśmy już do góry, na Mszy papieskiej, to podchodził do nas i po cichu powtarzał: przy samych kolanach! przy samych kolanach!

My byliśmy piątą delegacją z kolei. Widziałem, że i pani Teszke zaczęły się udzielać emocje. My mamy już podchodzić, Papież tak oparty spojrzał z góry na dół, tak nas zlustrował wzrokiem. Ciarki mnie przeszły, czułem pot pod tym kapeluszem. Bo jeszcze była taka kwestia wtenczas – czy zdjąć ten kapelusz przy składaniu darów czy nie. Ale stwierdzono, że to jest element stroju i nie kazano mi ściągać.

Podchodzimy do Papieża, uklękliśmy przy samych kolanach, Papież jeszcze raz nas zmierzył wzrokiem. Arcybiskup Muszyński nas przedstawiał, mówił kto, gdzie, skąd. Papież spojrzał na ten krucyfiks, i zapytał: A to Ty rzeźbiłeś ten krucyfiks? Odpowiedziałem, że tak, dla Ojca Świętego. Położył na nim rękę, że przyjął. I później zamienił jeszcze kilka słów z panią Teszke. Wtedy podszedł ten ksiądz z tacą,  Papież wręczył mi różaniec, pocałowałem Ojca Świętego w pierścień, i podał mi rękę. I wówczas poczułem delikatność jego dłoni. Wiadomo, on nic fizycznie nie robi, aksamitną miał skórę. Do dziś to pamiętam. Podziękował, ksiądz dał znak, że mamy wstać i szliśmy w kierunku zejścia na dół. Spojrzałem jeszcze z góry na to morze ludzi, coś fantastycznego. Zeszliśmy na dół, odłożyliśmy dary w to samo miejsce i wiadomo, wróciliśmy tam, gdzie siedzieliśmy. I dalej trwała Msza.

Wróćmy na chwilę do kulisów tej wydarzeniaJak się Pan dowiedział o tym, że będzie Pan rzeźbił krzyż dla Papieża i być może będzie go Pan wręczał?

- Zapadła decyzja w Bydgoszczy, w oddziale bydgosko-toruńskim związku twórców ludowych, żeby stworzyć komisję, która by wyznaczyła delegację i ustaliła, co ma być zrobione dla Ojca Świętego, jakie dary. Chodziło im o to, żeby oprócz już ustalonych delegacji, które na Mszy złożą dary, złożyła je także delegacja złożona z twórców ludowych. Wiadomo, że pani Wanda Szkulmowska jest taką upartą osobą, że to ona wywalczyła. To dzięki niej się udało.

I pewnego dnia dostałem telefon - pani Wanda Szkulmowska się pyta, czy bym nie wyrzeźbił krucyfiksu dla Ojca Świętego. Odpowiedziałem, że jak dla Ojca Świętego to oczywiście! Ale to musiałby przynajmniej metrowy. To był dla mnie zaszczyt, że w ogóle o mnie pomyśleli. No i nie wiem, jak te wiadomości się rozeszły, fakt faktem, że już następnego dnia zgłosili się do mnie dziennikarze z gazety. Chcieli patrzeć, jak ja rzeźbię ten krzyż, pytali co ja o mojej rzeźbie myślę. I potem się dowiedziałem, że ma jeszcze rzeźbić Matkę Boską najstarszy rzeźbiarz z Włocławka p. Centkowski, potem jeszcze p. Skawiński z Wągrowca z takich malutkich kawałków rzeźbić ma krzyż i hafciarki z Kujaw miały wyhaftować duży obrus na ołtarz.

Nie bał się Pan, że nie zdąży?

- Nie bałem się, ale to jest takie uczucie…. To jest tak, że jak się robi coś dla kogoś, to jest ryzyko, że się nie uda. Ale jakoś tak się zmobilizowałem i się udało. Najgorsze jest to, jak się rzeźbi z poczuciem komu się rzeźbi. Najlepiej byłoby nie wiedzieć, do kogo ta rzeźba ma trafić.

Trudny jest do wyrzeźbienia krucyfiks?

- Pana Jezusa na krzyżu to można różnie wyrzeźbić. Najlepiej byłoby wyrzeźbić cztery rzeźby i z nich wybrać najlepszą.

Po jakimś czasie pojechaliśmy do Bydgoszczy zawieźć te wszystkie dary. Były złożone przy farze bydgoskiej, tam, gdzie siedzibę miał ks. Henryk Muszyński. Przyszedł ks. Muszyński i obejrzał je wszystkie. Zadecydował, że oficjalnie wręczony będzie mój krucyfiks, obrus na ołtarz i stuła, haftowana złotymi nićmi na wzór czepców kaszubskich.

Pojechałem do domu. Nie spodziewałem się nawet, że ja będę wręczał ten krzyż Papieżowi. Po jakimś czasie dzwoni do mnie p. Szkulmowska, i przekazuje mi informację, że ja będę wręczał osobiście krucyfiks. Mam być w stroju pałuckim. Bardzo to przeżyłem.

Potem szybko do domu kultury do p. dyrektor Kątnik. Przygotowaliśmy strój. Znaleźliśmy pasujący na mnie kapelusz. Dwa dni przed samą Mszą pielgrzymkową dzwoni do mnie p. Szkulmowska, że mamy być na mszy dzień wcześniej przed tą uroczystością – chodziło o próbę chodzenia, o to, gdzie stanąć, żeby nie popełnić jakiejś gafy. Na tą próbę przyjechał Jasiakiewicz, prezydent Bydgoszczy, dodawał wszystkim otuchy.

Ale wracając do opowiadania o Mszy papieskiej.

Jak myśmy tam zajechali, przyszła piąta, szósta rano i zrobiło się tak paskudnie zimno i jeszcze zaczęło kropić. Zbliżał się moment przyjazdu Papieża, więc było trzeba zająć swoje miejsca. I nagle mówią, że helikoptery pojawiły się na niebie.

Był taki wybuch entuzjazmu, gdy helikoptery pojawiły się na niebie?

- Taki szum od razu się zrobił, zaczęli śpiewać. To się tak udziela. Wszyscy czekali na to, na ten moment, nawet ludzie mieszkający w Bydgoszczy przychodzili na lotnisko już od 5 rano.

Czuł Pan, że to jest takie wyróżnienie i dla rzeźbiarzy i dla Pałuk ?

- To wiadomo. Ja byłem zadowolony z tego, że akurat mój krucyfiks był wybrany do osobistego wręczania Papieżowi. Przecież mogli wybrać coś innego.

Podczas mszy słuchałem dokładnie całej homilii Papieża, wspominał w niej o męczennikach bydgoskich. Podczas uroczystości odbyła się też koronacja obrazu Matki Boskiej Pięknej Miłości.

Ojciec święty to jest dla mnie największy autorytet. Największy człowiek, jakiego znałem. To był człowiek, który nie potrzebował niczego. Z walizką jedną pojechał na konklawe. Niczego nie potrzebował.

Było moim marzeniem, żeby jechać na tą mszę. Ale w życiu nie spodziewałem się, że będę wręczał Janowi Pawłowi II mój krucyfiks.

Po tym wydarzeniu, po tej mszy papieskiej miałem takie dwa-trzy lata niezwykłych wydarzeń. Zaczęło się od tej mszy papieskiej, potem przyszło zaproszenie na wystawę do Hanoweru, potem dostałem medal Oskara Kolberga. Taki ciąg dobrych zdarzeń.

I jeszcze takie zdarzenie miało miejsce wcześniej. Zadzwoniła do mnie pani Wanda Szkulmowska, z prośbą, żebym Centkowskiemu dał kawałek drewna, bo on w tamtym czasie już mieszkał w domu opieki i nie bardzo miał możliwość zdobycia materiału. Ja przygotowałem mu kawałek lipy. Centkowski rzeźbił i w pewnym miejscu wyszedł sęk na górze. Ale skrócił ten kawałek i po prostu zrobił mniejszą rzeźbę.

 - Z lipy się najlepiej rzeźbi?

- Tak, lipa jest miękka, plastyczna, zwarta. Topola to jest oporna. W ogóle jest taka zasada, że jak się rzeźbi małe, to lepiej z twardszego, bo jest bardziej zbite. A większe rzeźby – z lipy.

Wie Pan, co się stało z tym krzyżem, gdzie on trafił po mszy papieskiej?

 - Nie wiem dokładnie, część z tych darów trafia na misje. Ale w Watykanie mają muzeum etnograficzne i tam dary z różnych krajów też zasilają poszczególne kolekcje.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmowę przeprowadziła Justyna Makarewicz

Piotr Woliński – kcyński rzeźbiarz, urodził się w 1951 r. Jest uczniem Klary Prillowej, rzeźbi w drewnie i maluje. Jest najzdolniejszym rzeźbiarzem-amatorem na Pałukach. Swobodnie komponuje w rzeźbie, reliefie i płaskorzeźbie wielofiguralne sceny religijne i świeckie. Jest laureatem licznych konkursów. Aktualnie jest instruktorem rzeźby w Gminnym Centrum Kultury i Biblioteki w Kcyni. Ma swych uczniów. Posiada Medal Oskara Kolberga - nagrody "Za zasługi dla kultury ludowej". Tematyka jego prac jest różnorodna. Obejmuje trzy zasadnicze grupy: wiejską z regionu Pałuk, sakralną i historyczną. Najchętniej rzeźbi grajków, pary pałuckie, Chrystusa Frasobliwego, wiejskie kobiety i mężczyzn. Jest uczestnikiem licznych konkursów i wystaw ogólnopolskich. Jest członkiem Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Według artysty najważniejsze to "mieć własną tożsamość i swój własny sposób na znalezienie siebie, wyrażenie siebie w sztuce". (na podstawie: www.kcynia.pl/gmina Kcynia /odznaczeni medalem ”zasłużony dla gminy Kcynia”)

Poprzednia
Powrót do listy aktualności
Następna