15 - 10 - 2019
Historia Seminarium Nauczycielskiego i pewien sztambuch

Na stronie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej (kliknij tutaj) można zapoznać się z publikacją pt. Seminarja nauczycielskie Poznańskiego Okręgu Szkolnego: księga zbiorowa1. Praca została wydana w 1936 r. pod redakcją dr. Tadeusza Eustachiewicza, wizytatora szkół, a wstęp do niej napisał dr Michał Pollak, kurator Poznańskiego Okręgu Szkolnego.

We wstępie czytamy o motywach, jakie przyświecały autorom publikacji: "zobrazować zwięźle i przejrzyście działalność tych szkół w okresie niewoli i Polsce odrodzonej", a także: "chodziło wreszcie o to, by oddać tę radość i zadowolenie, z jakiem Nauczycielstwo i Dyrekcje pracowały w Seminariach w wolnem, niepodległem Państwie, o Polsce przedewszystkiem i jej dobru myśląc".

Bezpośrednią przyczyną opracowania księgi zbiorowej była, wskazana w słowie wstępnym zachęta wynikająca z okólnika kuratora oświaty ze stycznia 1935 r. Kurator podkreślał, że w roku szkolnym 1935/36 seminaria, w związku ze zmianą ustroju szkolnego, przestaną funkcjonować i zostaną zastąpione przez licea pedagogiczne. Podkreślając bogatą tradycję seminariów nauczycielskich oraz ich zasługi w dziejach obydwu województw - pomorskiego i wielkopolskiego, kurator polecił opracować sprawozdanie z ich działalności. W 1918 r. po odzyskaniu niepodległości, państwo polskie przejęło 9 męskich seminariów (w tym także to w Kcyni) oraz 2 żeńskie. Wskazują na trudności w przekształceniu placówek w polskie szkoły, bo te dotychczas działały na podstawie niemieckiego prawa pedagogicznego. Przekształcanie seminariów odbywało się stopniowo, ostatecznie ukształtował się system 12 placówek męskich, które działały w takim kształcie do połowy lat 30.

Kurator narzucił także pewną systematykę opracowania, ograniczając ilość zdjęć do dwóch - budynku szkoły i ostatniego grona pedagogicznego oraz ustalił objętość tekstu. Zaznaczył także kilka kwestii, które miały być poruszone w omówieniu poszczególnych placówek: "znaczenie zakładu w czasach zaborczych dla polskości", rola seminarium w środowisku lokalnym oraz swoiste metody wychowawcze. W uwagach wstępnych ich autor, dr Tadeusz Eustachiewicz podkreśla jednakże, że nie wszystkim udało się dostosować do narzuconych zasad, wynikało to z wielu przyczyn - jedną z nich był fakt, że część opracowań powstawała już po faktycznej likwidacji seminariów oraz to, że każdy z autorów napisał swoją część w nieco innym stylu. Zaznacza: pod względem treści nie odbiegły w zasadzie opracowania od wytycznych okólnika, niemniej nie popadły w szablonowość. Opracowanie zawiera nie tylko typowe dla naukowej publikacji informacje, ale także wiele "smakowitych kąsków", wiernie oddających atmosferę i warunki, jakie panowały w tego typu placówkach. Systematyzuje także okresy w historii poszczególnych seminariów. Źródłami wiedzy dla autorów opracowania są nie tylko oficjalne dokumenty, które w toku swojej działalności wytworzyła szkoła, lecz także anegdoty i dodatkowe historie, które sprawiają, że tekstowi daleko do suchego biurokratycznego opisu. 

Omawiana publikacja została wydana nakładem "dyrekcyj seminarjów nauczycielskich". W alfabetycznie ułożonym spisie znajdziemy szczegółowe informacje na temat historii powstania poszczególnych seminariów nauczycielskich, odziedziczonych niejako w spadku po pruskim zaborcy. Polecam Państwu lekturę tego opracowania, jest cennym źródłem wiedzy o tym, jak funkcjonowały tego typu placówki, w tym także ta w Kcyni (początek omówienia seminarium w Kcyni - str. 127). Autorem części kcyńskiej, zatytułowanej Państwowe Seminarium Nauczycielskie Męskie w Kcyni był prof. Kazimierz Gorzejowski, wstęp napisał prof. dr Józef Bajerlein, likwidator seminarium nauczycielskiego w Kcyni, jego absolwent i dyrektor seminarium w Wągrowcu.

Na podstawie udostępnionej publikacji przygotowałam dla Państwa krótki zarys historii Seminarium Nauczycielskiego w Kcyni. Wszystkie cytaty, o ile nie jest zaznaczone w przypisach, pochodzą z wyżej przywołanej pracy zbiorowej, do lektury której gorąco zachęcam. Dzięki dobrodziejstwom w postaci cyfrowych zbiorów nawet teraz, w trakcie kwarantanny, można bez wychodzenia z domu czytać książki spoza domowej biblioteczki. Mój artykuł to jedynie zarys, kilka notatek sporządzonych podczas lektury, po dokładniejszy opis dziejów placówki odsyłam do wymienionego opracowania. Znalazły się w nim także informacje na temat okoliczności powstania i funkcjonowania tzw. szkoły ćwiczeń - drugiej obok szkoły gminnej placówki podstawowego kształcenia dzieci.

We wstępie części kcyńskiej prof. dr Józef Bajerlein podkreśla, że wspaniałym pretekstem do podsumowań historii kcyńskiej placówki był zjazd, jaki odbył się z okazji jej 60-lecia, w 1925 roku. W nadesłanych wówczas listach okolicznościowych absolwenci dzielili się swoimi wspomnieniami. Wskazuje, że mury tej szkoły opuściło wielu z tych, którzy nieśli wiedzę uczniom w małych, wiejskich szkołach, a także ci, którzy po ukończeniu seminarium pełnili zaszczytne funkcje w życiu publicznym, dając świadectwo swojej polskości. Kuźnica kcyńska, królując na wzgórzu morenowem nad Pałukami, miała i innych wychowanków, którzy dla sprawy polskiej tam się wychowali. A było ich tak wielu! - wskazuje. Dla dr. Józefa Bajerlajna, absolwenta placówki, ponowny powrót do Kcyni, by studiować dokumenty niezbędne do przygotowania opracowania, był wzruszający. Podzielił się także osobistymi refleksjami, jakie sformułował przygotowując materiały do niniejszego opracowania. Pierwsze to świadomość krzywd i upokorzeń, jakie od pruskiego zaborcy musieli znosić kcyńscy seminarzyści, druga - ogromny szacunek dla trudu, polegającego na wykształceniu przyszłych nauczycieli. Podaje, że w okresie zaboru pruskiego kcyńską placówkę ukończyło 1027 nauczycieli, w okresie polskim - 215.

CZASY ZABORCZE

Uroczyste otwarcie Królewskiego Seminarium Nauczycielskiego w Kcyni miało miejsce 15 października 1865 r. Najpierw odbyła się msza św. celebrowana przez ks. Jarosza, kanonika katedralnego z Gniezna. Pierwszym dyrektorem zakładu został ks. Franciszek Speers. Początkowo uruchomiono tylko kl. III (najniższą) i II, natomiast dopiero od 1867 r. funkcjonowało pełne trzyklasowe seminarium. Porządek funkcjonowania uczniów w seminarium precyzował regulamin, szczegółowo określający rozkład dnia, pobudkę, poszczególne zajęcia, rekreację. W okresie letnim seminarzyści wstawali o 4.30, zimą o 5. W niedzielę, po nieszporach przewidziana była rekreacja latem do 18, zimą do 17. Środy i soboty charakteryzowały się nieco innym porządkiem wychodzenia do miasta - można było wychodzić w godzinach od 12 do 13. Zakazane było odwiedzanie restauracji, cukierni i lokali zabawowych, jak i granie w karty w zakładzie i poza nim. Skarb państwa był należycie zabezpieczony - wychowanek zobowiązywał się, że poświęci się zawodowi nauczyciela lub zwróci wydatki poniesione przez państwo na jego wykształcenie.

W chwili rozpoczęcia nauki w 1865 r. w kl. III było 26 uczniów, którzy przeszli proces egzaminacyjny. Na 26 przyjętych wszyscy byli Polakami. Jak wskazywali nauczyciele "materiał uczniowski był dość słaby". W seminarium pracowali m.in. Franciszek Speers, Paweł Szafrański, Andrzej Kiełczewski. Po początkowym okresie respektowania ustaleń dot. nauki języka polskiego szybko, bo po dwóch latach okazało się, że językiem nauczania jest wyłącznie język niemiecki. Od 1873 r. język ten był także podstawowym językiem nauczania w szkole ćwiczeń, z tym, że religia nauczana była w języku polskim, a język polski znajdował się w programie nauczania szkoły.

SZKOŁA ĆWICZEŃ

Wcześniej, w latach 1865-67 w salach należących do budynku seminarium znajdowała się szkoła elementarna gminy katolickiej, która miała być docelowo przkształcona w szkołę ćwiczeń. Dzieci wyznania ewangelickiego uczęszczały do swojej szkoły. Szkoła ćwiczeń została otwarta przy Królewskim Seminarium Nauczycielskim 1 lipca 1867 r. a więc w dwa lata od otwarcia samego seminarium. Funkcjonująca wcześniej na terenie miasta katolicka szkoła elementarna została rozwiązana. Na podstawie zawartej w dniu 14 czerwca 1860 r. umowy pomiędzy przedstawicielami pruskiego ministerstwa oświaty i skarbu a katolicką gminą szkolną w Kcyni, przy seminarium będzie działała szkoła ćwiczeń, a gmina będzie wpłacać rocznie 750 talarów na jej utrzymanie. W pierwszych latach, jak wskazuje autor opracowania, nie obyło się bez problemów. Główne zmartwienia związane były z frekwencją uczniów i nierzetelnością danych stanowiących podstawę naboru do szkoły.

Szkoła ćwiczeń, jak czytamy w opracowaniu, miała 3 klasy z polskim językiem nauczania. Próbowano także powołać jednoklasówkę, ale szkoła borykała się z brakami kadrowymi, liczba nauczycieli była niewystarczająca. W szkole ćwiczeń uczyli dotychczasowi nauczyciele miejskiej szkoły elementarnej. Docelowo szkoła ćwiczeń miała się stać miejscem, w którym młodzi kandydaci na nauczycieli będą odbywać swoje praktyki, nabierając niezbędnego doświadczenia w pracy z samymi uczniami. Zgodnie z regulaminem mieli w niej uczyć seminarzyści ostatniego kursu. Na koniec roku szkolnego odbywał się egzamin dla uczniów, w którym uczestniczyli seminarzyści.

Obwód szkolny obejmował miasto Kcynię, Tupadły, Wójtostwo, Stalówkę, Bąk, Wydartowo i Karmelitę. Nie można było ustalić faktycznej liczby uczniów, którzy powinni do szkoły uczęszczać: spisy prowadzone przez policję były niedokładne, zawierały braki, nie tylko w odniesieniu do dzieci z okolicy, ale nawet z miasta Kcyni. Widniały na nich dzieci zmarłe lub takie, które razem z rodzicami wyemigrowały do Ameryki. Powodów takiego stanu rzeczy należy upatrywać i w niskiej świadomości znaczenia edukacji dla dalszej przyszłości dzieci, a także i tego, że dzieci bardzo często pomagały gospodarzom w pracach na polu. Jak wskazuje autor opracowania, w Kcyni mieszkało wielu handlarzy owocami, którzy dzierżawili okoliczne sady, w okresie letnim i jesiennym potrzebowali każdych rąk do pracy.  Szkoła ćwiczeń działała nieregularnie - jej działalność była często zawieszana z powodu przychodzących falami chorób zakaźnych - świerzbu, kokluszu, odry, ospy czy jaglicy. W szczytowych momentach zapisanych do niej było (co nie oznacza, że tylu uczęszczało) 241 uczniów.

SZTAMBUCH LEO SCHELLNERA

Lubię sobie wyobrażać, że seminarzyści stanowili wspólnotę kolegów podobną do tej ukazanej w "Stowarzyszeniu Umarłych Poetów", że łączyły ich wspólne przygody i wspólne zamiłowanie do literatury, do zgłębiania wiedzy. Być może tworzyli swoje tajne związki, posługiwali się pseudonimami, mieli własne rytuały. Fakt, że mieszkali ze sobą w budynku Seminarium i spędzali wpólnie sporo czasu pozwalało im się lepiej poznać i zaprzyjaźnić. Takie wyobrażenia potwierdza sztambuch (pamiętnik) należący do Leo Schellnera (ur. 1878 r. w miejscowości Nowe Bielawy, powiat Toruń), przodka Michała Poczobutta, a udostępniony Dźwiękowemu Archiwum Kcyni. Leo Schellner w roku 1899 ukończył Królewskie Seminarium Nauczycielskie. Potem, jak wiemy choćby z notatki prasowej z 1933 r., był kierownikiem szkoły w Stajkowie, obecnie w powiecie czarnkowsko-trzcianeckim. Wtedy to, w sierpniu 1899 r., poprosił swoich kolegów z roku o złożenie pamiątkowych wpisów w jego sztambuchu. Spotkali się w Kcyni, by zdawać końcowe egzaminy - kilku z nich zauważa to w dedykacjach: natrafiamy na uwagi "ciężkie dni" czy też czytamy: "Na pamiątkę Twój kolega i towarzysz w czasie trzyletnich studiów i cierpień w latach 1896-99. Jakubczak"

Za chwilę mieli się rozjechać do swoich rodzinnych miast, a potem podjąć pracę - każdy w innej szkole. Sztambuch liczy sobie ponad 70 wpisów, część z nich ozdobiona została dowcipnymi rysunkami. Najczęściej wpisy mają taką strukturę, jaką znamy z dzisiejszych pamiętników: w górnej części kartki cytat z literatury czy filozofii, zawierający przesłanie na dalsze życie, na dole osobista dedykacja i podpis. Czasem właśnie, uwaga skreślona przy dacie, o ciężkich dniach, jakby zaznaczenie, co wspólnie w sierpniu 1899 roku przeżywali, zdając egzaminy końcowe.

Na podstawie wpisów w pamiętniku oraz zdobionego motywem dębowych liści tablois, które również znajduje się w zbiorach Michała Poczobutta, dowiadujemy się kto jeszcze był w seminaryjnym roczniku. Wśród nazwisk seminarzystów odnajdujemy: Łukaszewicza, Johanna Dastycha, Leo Ekowskiego, Antona Bahra, W. Gaweckiego, W. Andrzejewskiego, Koltermanna, J. Żurowskiego, Fr. Kutznera. W dolnej części ozdobnego tablois, zawierającego także fotografie dyrekcji oraz grona pedagogicznego, znajduje się wstęga, na której widnieje napis: Na pamiątkę naszych seminaryjnych lat 1896-1899. Na tablois zaznaczyłam kolorem nazwiska tych absolwentów, którzy wpisali się do sztambucha Leo Schellnera. Zrobiła to większość z 34 absolwentów. Przeważająca część dedykacji powstała w dniu 13 sierpnia 1899 r., a najpóźniejsza pochodzi z 21.sierpnia tegoż roku. Wszystkie wpisy są sporządzone w języku niemieckim, który wówczas był językiem wykładowym. Dysponujemy tłumaczeniem na język polski, sporządzonym przez tłumacza przysięgłego języka niemieckiego pana Krzysztofa Wiśniewskiego. Część z nich prezentuję Państwu w galerii poniżej, zestawione z oryginalnymi rysunkami bądź całymi, starannie przygotowanymi dedykacjami. W większości wpisów występują aluzje do wspólnych historii, które przydarzyły się seminarzystom w trakcie nauki. "Na pamiątkę prezentacji spożywczych Plumbuma w izbie V" - pisze B. Kamerler.  W dzienniczku ocen z roku szkolnego 1896/97 w poszczególnych kwartałach przy pozycji Polnische Sprache nie wystawiono stopnia - przypuszczać należy, że wtedy już język polski nie był nauczany w placówce. Historia Królewskiego Seminarium Nauczycielskiego wskazuje, że z początkowych deklaracji poszanowania dla kultury i języka mieszkańców zaboru pruskiego niewiele przetrwało. Ograniczenia były wprowadzane stopniowo, doprowadzając w ostateczności do całkowitego wyeliminowania języka polskiego z seminarium.

Koledzy, z którymi wkrótce miał się rozstać Leo, zostawiali mu w sztambuchu swoje wpisy, zazwyczaj pięknie wykaligrafowane, z ozdobnymi autografami, często ozdobione humorystycznymi rysunkami, które zdradzają bogatą wyobraźnię i talent autora. Leo Schellner w trakcie nauki otrzymał pseudonim "Generał Plumbum" (z łac. Plumbum - ołów). Jaki był rodowód pseudonimu zapewne się nie dowiemy, być może związany był z jakąś zabawną sytuacją z wykładów chemii czy fizyki, ale wiele wpisów, zwłaszcza tych z początkowych stron sztambucha, do tego pseudonimu nawiązuje. Być może Leo najpierw proponował swoim bliskim kolegom wpisanie się do zeszytu? może pozostali, którzy składali tradycyjne wpisy (np. cytat z literatury i zwrot zur erinnerung (z niem. - na pamiątkę) nie znali tego pseudonimu, skoro o nim nie wspominają?

7 lutego 1919 r. wydano dekret o kształceniu nauczycieli szkół powszechnych w państwie polskim, podpisany przez naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Dekret zakładał rozbudowę 3-letnich seminariów w 5-letnie oraz zwiększenie wymiaru nauczania języka polskiego do 6 godzin tygodniowo. Uchwalona w 1932 r. ustawa o ustroju szkolnictwa zupełnie zmienia system kształcenia przyszłych nauczycieli, powodując, że dotychczasowe seminaria zostają zlikwidowane. Powodów do ich likwidacji można szukać także w stopniowym ubytku chętnych do kształcenia w zawodzie nauczyciela, tzw. likwidacji "od dołu". Zlikwidowane zostało najpierw seminarium w Koźminie, a następnie to kcyńskie. Trzyletnie licea zastępują dotychczasowe seminaria, pojawiają się także dwuletnie pedagogia jako następny po liceum etap. Celem wprowadzonego systemu jest wykształcenie wszechstronnego nauczyciela, dysponującego wiedzą ogólną, który będzie dobrze przygotowany do pracy zarówno w wiejskiej szkole, jak i w szkole w dużym ośrodku miejskim.

ABSOLWENCI I ICH POTOMKOWIE- APEL

Wspaniale byłoby dotrzeć do pamiętników lub relacji samych seminarzystów - część z nich w formie nadesłanych na jubileusz 60-lecia placówki listów cytuje sam autor wyżej wymienionej publikacji. To byłoby coś niezwykłego, móc zapoznać się z relacjami seminarzystów z okresu pobierania nauki w Kcyni, zarówno z okresu zaboru pruskiego, jak i w II RP. Wciąż liczę także na potomków absolwentów kcyńskiej Alma Mater, którzy w swoich archiwach przechowują nie tylko świadectwa, zdjęcia, ale może właśnie pamiętniki lub zapiski swoich pradziadków. Prosimy o kontakt w tej sprawie, adres podany jest w stopce na dole strony. Z dotychczasowymi przykładami takiej współpracy z czytelnikami DAK mogą się Państwo zapoznać, wracając do artykułu Andrzeja Maniaka, którego ojciec Jan ukończył kcyńską placówkę. Pan Maniak przygotował biografię swojego ojca i w formie artykułu opublikowaliśmy ją na stronie Dźwiękowego Archiwum Kcyni. Aby ją przeczytać, proszę kliknąć tutaj. Pewną opcję tworzy też publikacja dzisiejszego artykułu, szczególnie części dotyczącej sztambucha, gdyż tam mamy podpisy kolegów z roku Leo Schellnera. A może wciąż żyją ich potomkowie, przechowujący w swoich rodzinnych zbiorach inne dokumenty z tego okresu?

tekst: Justyna Makarewicz / Dźwiękowe Archiwum Kcyni

W galerii poniżej znajdują się materiały udostępnione przez Michała Poczobutta, Andrzeja Maniaka, Zdzisława Hartwicha oraz Leszka Kabacińskiego.


Poprzednia
Powrót do listy aktualności
Następna