W połowie kwietnia powiedziano nam, że epidemia w naszym kraju wkrótce osiągnie swój szczyt. [W rozwoju epidemii] jesteśmy prawdopodobnie dwa tygodnie lub miesiąc za innymi europejskimi krajami, choć dokładne oznaczenie terminu może się różnić w zależności od tego, o której części naszego kraju mówimy. Londyn był krajowym epicentrum zachorowań przez ostatnie dwa lub trzy tygodnie, ale w naszym pięknym mieście Cambridge jesteśmy zaledwie kilka tygodni za nimi. Cambridge ma dużo mniejszą populację, więc dane mniej szokują. Mamy jednak w Cambridge tylko jeden szpital, uniwersytecki, który musi przyjąć stale napływający strumień nagłych przypadków z Cambridge, mniejszych miast i okolicznych wsi. Przekazano nam, że blokada wszelkich aktywności (ang. lockdown) będzie utrzymywana w Anglii i prawdopodobnie w Szkocji przez co najmniej trzy najbliższe tygodnie. Wkrótce jednak powinny zostać podjęte decyzje co do zakończenia nauki semestralnej na uczelniach, oraz w sprawie funkcjonowania szkół i innych instytucji. Ci z nas, którzy mają powyżej 70 lat mają zalecone, by utrzymywać "samoizolację społeczną", która w istocie jest innym określeniem aresztu domowego. W związku z tym odczuwamy pewnego rodzaju ulgę, kiedy w każdy czwartek o 8. wieczorem wychodzimy na nasze balkony, aby klaskać dla lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników "kluczowych branż", którzy swoją pracą umożliwiają naszemu krajowi i jego mieszkańcom przetrwanie tej plagi, która zagraża nam wszystkim. Mamy wtedy także okazję, by pomachać naszym sąsiadom i zapewnić ich o naszym dobrym samopoczuciu, pomimo zatrważających statystyk [dotyczących ofiar] i braków w odzieży ochronnej i środkach do wykonywania testów diagnostycznych, o których słyszymy oglądając BBC News. W kraju odbywa się wiele inicjatyw, których celem jest oddanie hołdu pracownikom służby zdrowia (ang. NHS), ale w swoim działaniu nikt nie był tak potężny jak to, co zrobił 99-letni weteran II wojny światowej, kapitan Tom Moore, który mieszka jakieś 50-60 km od nas. Pomyślał o zebraniu znacznej kwoty pieniędzy, około 1 000 funtów, i przeznaczeniu jej dla pracowników NHS, poprzez podjęcie wyzwania wytrzymałości - chciał 100 razy okrążyć swój ogród, wspierając się na balkoniku. Ten gest kapitana na tyle przyciągnął uwagę społeczną, że ku jego zdumieniu i ogromnej satysfakcji po ostatnim podliczeniu okazało się, że zebrał 18 milionów funtów.
Każdego dnia na godzinę możemy uciec z naszych domów, by podjąć jakąś aktywność fizyczną. Niezależnie od tego, czy jest to spacer, bieganie czy jazda na rowerze, musi się odbywać w pobliżu, ponieważ w innym wypadku można spotkać policjantów, którzy będą nakłaniać do powrotu, jeśli zdecydujesz się udać gdzieś dalej, w tym celu czy innym. Można spacerować czy pojechać rowerem ulicami Cambridge, aby zobaczyć miasto i jego wspaniałe średniowieczne budynki, których przez wiele lat nie można było podziwiać. Ulice, zwykle pełne studentów, turystów, sklepikarzy i zwiedzających teraz są nieomal opuszczone i można przechadzać się pustymi chodnikami wzdłuż pozamykanych pubów, restauracji i sklepów, zastanawiając się, gdzie pochowali się ci wszyscy ludzie. Znajduje się tutaj także wiele terenów zielonych, zwłaszcza wzdłuż rzeki, na których pasie się bydło, pomiędzy ścieżkami, gdzie chłopcy i dziewczęta zwykle gromadzą się, by wspólnie siedząc na trawie powtarzać materiał przed egzaminami. Choć najczęściej zamiast się uczyć, zajmują się sobą. Obecnie studenci nie dzwonią dzwonkami swoich rowerów, pędząc z jednego wykładu (lub imprezy) na drugi, ale czasem zdarza się, że natkniesz się na przypadkowego biegacza, rowerzystę lub spacerowicza, cieszącego się swoją godziną wolności, i próbującego jakoś przeżyć tą plagę.
Można przypuszczać, że przyjęte strategie przetrwania okażą się skuteczne, przynajmniej w wystarczającym zakresie, by kontynuować przeludnianie naszego świata po pandemii. Jeśli ludzkość ma ją pokonać, to zamiast jedynie dostosować się do obecności wirusa, geniusze pracujący w laboratoriach muszą rozwijać działania zmierzające do wynalezienia szczepionki lub leku antywirusowego. Reszta z nas będzie tylko w stanie włączyć wiadomości wieczorem by dowiedzieć się, że niewiele się zmieniło. Będziemy informowani o wzajemnych politycznych oskarżeniach co do sposobu radzienia sobie z kryzysem, co będzie przygnębiające. Media powrócą do informowania nas o postępach w próbie popełnienia zbiorowego samobójstwa, zwanego inaczej Brexitem, co będzie nawet bardziej dołujące.
Autor: Nicholas Coni z Cambridge, Wielka Brytania
Tłumaczenie: Justyna Makarewicz
Na zdjęciach: opustoszałe miasto Cambridge, fot. Nicholas Coni