24 marca, w rocznicę rozstrzelania członków rodziny Ulmów za ukrywanie Żydów, obchodzimy w Polsce Narodowy Dzień Pamięci o Polakach ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Dzień ten obchodzimy od 2018 roku.
Niespełna rok temu, w maju 2025 roku, w ramach otrzymanego z Forum Dialogu stypendium na rozwój osobisty zrealizowałam kwerendę w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie. Jej celem było ustalenie, czy w zasobach Archiwum ŻIH znajdują się dokumenty, relacje, zeznania dotyczące sytuacji Żydów z Kcyni i okolic podczas okupacji. Bardzo mi zależało, by przedstawić Wam część moich odkryć właśnie dziś, w tym dniu.
Przed zaplanowaną na 16. maja wizytą skontaktowałam się mailowo z pracownikami Archiwum. Jadąc do Warszawy wiedziałam już z nadesłanej odpowiedzi, że niestety nie ma zbyt wielu dokumentów dotyczących Kcyni i okolic.
W cichym, jasnym pomieszczeniu czytelni, znajdującej się w budynku przy ulicy Tłomackie, za tzw. Błękitnym wieżowcem, na tyłach głośnego, pulsującego gwarem warszawskiego Placu Bankowego, gdzie krzyżują się trasy autobusowe i tramwajowe, a pod powierzchnią przebiega krwiobieg warszawskiego metra, czas się zatrzymał. Cisza, skupienie, wyhamowanie. Gdy weszłam do czytelni, przygotowana dla mnie teczka już czekała. Co w niej znalazłam?
Na zdjęciu: Przygotowane teczki z archiwum ŻIH, dotyczące Kcyni i okolic. Fot. J. Makarewicz
Osobiście cenię takie miejsca. Kojarzą mi się ze studenckimi czasami, z godzinami poświęcanymi na rzeczywiste studiowanie, analizowanie, zgłębianie. Wtedy czas nie był luksusem, można go było z satysfakcją przeznaczać właśnie na to, czerpiąc niezwykłą radość z tego, czego się człowiek dowiedział, nauczył. Czy współcześni studenci spędzają godziny w czytelniach? - zastanawiałam się, patrząc na moich sąsiadów z czytelni ŻIH. I przed laty, niezależnie od tego, czy to była czytelnia Wydziału Filozofii czy Biblioteka Narodowa panowała w niej taka sama atmosfera. Ludzie pochyleni nad dokumentami, skupieni. Subtelne światło lamp z zielonymi kloszami. Tu, przy ulicy Tłomackie, było podobnie. Atmosfera skupienia udzielała się obecnym w czytelni.
Na zdjęciu: Czytelnia Żydowskiego Instytutu Historycznego - wielkie okna wychodzą na budynek Błękitnego wieżowca. Fot. J. Makarewicz
Dodatkowe wrażenie robiły starodruki znajdujące się tuż obok mojego stanowiska, przygotowane zapewne do wykonania skanu czy zawiezienia do konserwacji. Stareńkie, opasłe księgi - nie wiem, czy były to religijne komentarze czy pisma któregoś z rabinów. Nie wiem też, z którego regionu kraju pochodziły, ale z ciekawością na nie zerkałam. Zawsze w takich chwilach zastanawiam się, kto z nich korzystał, komu służyły? Mądrość tkwiąca w księgach. Półgłosem wymieniliśmy zachwyty na księgami z pracownikami czytelni. Pewnie pochodziły co najmniej z XVIII, XIX wieku. Takie zbiory poruszają wyobraźnię.
W teczce czekało na mnie pismo - i dziś chcę Państwu o nim opowiedzieć. Była to odpowiedź Prezydium MRN w Kcyni nadesłana do Żydowskiego Instytutu Historycznego w odpowiedzi na ankietę, rozsyłaną przez ŻIH w latach 1948-53. Pytano w niej o losy żydowskich mieszkańców polskich miast i wsi. Co się z nimi działo pod okupacją niemiecką. Na piśmie z Kcyni ktoś (pracownik ŻIH?) dopisał ołówkiem pow. Szubin, Warthegau - tak, Kcynia od stycznia 1940 roku znajdowała się w granicach administracyjnych Kraju Warty, włączonego w skład III Rzeszy.
Urzędowe pismo datowane na marzec 1952 roku (data wpływu do ŻIH - 29. marca 1952 r.) streszczało to, co spotkało miejscową ludność żydowską z rąk Niemców. Dokument jest o tyle cenny, że rzuca nowe światło na przebieg wydarzeń, które doskonale znamy z innych, późniejszych opracowań. I powstał stosunkowo w niewielkiej odległości od tych tragicznych wydarzeń. Cyt. Prezydium chcąc być pomocnym przy wydaniu drukiem pracy naukowej poświęconej życiu, martyrologii i walce Żydów w Polsce w czasie okupacji hitlerowskiej przesyła poniżej kilka danych o ludności żydowskiej w tut. mieście i ich losie w czasie okupacji hitlerowskiej. [zachowano pisownię oryginału - dopisek JM]
Dzięki uprzejmości Żydowskiego Instytutu Historycznego odpowiedź Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Kcyni z marca 1952 r. udostępniam Państwu - można się z nią zapoznać w galerii pod tym artykułem.
Z pisma dowiadujemy się o m.in. o tym, że:
- Kcynię przed II wojną światową zamieszkiwało 87 osób pochodzenia żydowskiego;
- po wkroczeniu wojsk niemieckich część osób uciekło do Generalnej Guberni;
- pozostałe w mieście starsze kobiety 19 września (dzień po spaleniu bużnicy) zostały wezwane do stawienia się przed komendanturę miasta, cyt. skąd rzekomo mieli być wywiezieni na inne tereny Polski. Garstka tych nieszczęśliwców stawiła się oczywiście przed budynek wraz z osobistym bagażem. Tamże zostali przez gestapowców natychmiast okrążeni, osobisty ich bagaż odebrany a przybyłych ustawiono w czwórki i pod silną eskortą odprowadzono tuż za miasto i ustawiono nad wykopanymi uprzednio przez miejscową ludność rowami strzeleckimi gdzie nastąpiła likwidacja ich przez strzał do tyłu czaszki. Sceny jakie sie odgrywały podczas egzekucji były wstrząsające. [podkreślenie - JM]
- wiosną 1943 roku sprowadzono Żydów obojga płci, pochodzących przeważnie z okręgu łódzkiego na majątek w pobliskiej Żuruawi i umieszczono ich w tzw. "Poniatówkach", opuszczonych przez Polaków. Żydzi obojga płci pracowali na roli, a mężczyźni przeważnie przy oczyszczaniu rowów. Wiosną 1944 roku zabrano wszystkich mężczyzn, a pozostawiono jedynie 21 kobiet. Nie wiadomo, co się stało z mężczyznami. Rzekomo zostali przewiezieni na inną placówkę - czytamy w odpowiedzi na ankietę.
- w listopadzie 1944 roku miejscowy oddział SA zamordował pozostałe przy życiu Żydówki. Okoliczności tej zbrodni są dokładnie opisane w piśmie.
Zachęcam do zapoznania się z pismem, podpisanym przez zastępcę Przewodniczącego Prezydium, p. J. Tonna.
Wkrótce kolejny dokument z archiwum ŻIH, tym razem taki, który nie był dotychczas publikowany.
Tekst: Justyna Makarewicz/Dźwiękowe Archiwum Kcyni
Kwerenda w Archiwum ŻIH była zrealizowana w ramach stypendium na rozwój osobisty, przyznanemu w 2025 roku przez Forum Dialogu.

